CAŁA PRAWDA O MLEKU: zwykłe czy roślinne

Nie ma jednej diety dobrej dla wszystkich. Wszystko zależy od płci, wieku, metabolizmu, trybu życia, skłonności, a nawet regionu geograficznego. Jesteśmy różni, więc i nasza dieta musi być zindywidualizowana. Jestem daleka od popadania w ortodoksyjne skrajności. Musimy słuchać swojego ciała i jego reakcji. Poczuć co nam szkodzi, a po czym czujemy się jak młodzi Bogowie.

To samo dotyczy dzieci. Zauważyłaś na pewno, że w zależności od tego co dziecko zjadło inaczej się zachowuje – ma inną werwę, jest drażliwe lub pobudzone, skarży się na ból brzuszka lub wręcz przeciwnie jest w szczytowej formie i mogłoby góry przenosić.  Które mleko roślinne wybrać?

Oczywiście są podstawowe zasady unikania szkodliwych produktów, które powinni wziąć sobie do serca wszyscy.

Dieta na której się wychowałam bazowała na zwykłym mleku, mące pszennej, białym cukrze, ziemniakach i schabowym. Przed szkołą płatki śniadaniowe na mleku krowim, na drugie śniadanie kanapki z wędliną, potem schabowy z ziemniakami, a na kolację naleśniki lub kaszka manna na mleku.

I ja tak to uwielbiałam, że przez dwadzieścia kilka lat totalnie nie wyobrażałam sobie, że można jeść inaczej. Choć jednocześnie często czułam się opuchnięta i ociężała.

Dopiero totalnie przez przypadek, gdy moja mama zaczęła poszukiwać alternatywnych metod leczenia, które niemal zawsze bazowały na zmianie nawyków żywieniowych, zaczęłam się otwierać na nowe informacje.

Przegrzebałam się przez stosy artykułów, książek, homeopatów, Tybetańczyków. Zaczęłam zdawać sobie sprawę z ogromu zanieczyszczenia naszego pożywienia konserwantami, wzmacniaczami smaku, emulgatorami, stabilizatorami, barwnikami i aromatami. Mocno analizowałam co wkładam do koszyka. Jednak chociaż słyszałam, że mleko krowie czy gluten jest szkodliwy, to za bardzo nie wiązałam ich z częstymi infekcjami górnych i dolnych dróg oddechowych, rotawirusami, wzdęciami czy reakcjami alergicznymi.

Odkąd świadomie kreuję dietę dziewczynek i wrzuciłam na cenzurowane zwykłe mleko krowie (i biały cukier), powyższe cholerstwa się skończyły. Teraz dziewczynki lepiej śpią, mają więcej energii i lepszą koncentrację, skończyły się bóle brzuszka i sińce pod oczami, zniknęła kaszka na rączkach i nóżkach (typowa reakcja na nietolerancję laktozy).

Mleko krowie jest przede wszystkim źródłem białka i składników mineralnych (wapnia, fosforu, magnezu, cynku, żelaza) i witamin (A,E,D i z grupy B). Dzieciaki je uwielbiają, ale niestety to jeden z najmocniej uczulających składników w naszej diecie (i nie tylko naszej – aż 90% Azjatów ze względu na nietolerancję w ogóle nie pije mleka). Powoduje ono mocne zaśluzowanie organizmu, co sprzyja rozwojowi infekcji i namnażaniu bakterii i wirusów. Lidzia za każdym razem jak piła zwykłe mleko dostawała kaszki na rączkach i nóżkach, pokładała się i łapała za brzuszek.

Można kupować mleko bez laktozy (byle nie homogenizowane czy UHT). Można też przestawić się na mleko roślinne. Pytanie tylko które wybrać i podać dziecku?




DLACZEGO ROBIĘ W DOMU MLEKO ROŚLINNE

Do niedawna kupowałam właśnie świeże mleko bez laktozy, jednak teraz totalnie przestawiłam się już na mleko roślinne. Które mleko roślinne wybrać?

Najpopularniejsze z nich jest niestety akurat najgorszej jakości i zdecydowanie odradzam podawanie go dzieciom. Chodzi tu o mleko sojowe, które nie dość, że uzyskiwane od mocno zmodyfikowanej genetycznie soi, najczęściej jest pasteryzowane w wysokiej temperaturze, homogenizowane, dosładzane i zagęszczane emulgatorami. Poza tym może mocno uczulać.

Jeszcze do niedawna mleka roślinne kupowałam w sklepach ze zdrową żywnością.

Jednak dzięki Ani Lewandowskiej i jej pomysłom (rewelacyjny zbiór banalnie prostych makrobiotycznych przepisów dostępny TUTAJ), postawiłam na samodzielne robienie mleka w domu, bo jest to banalnie proste (i tańsze), a uzyskiwany smak jest o niebo lepszy niż ten z kupnych kartonów. No i oczywiście nie ma żadnych zagęstników i sztucznych słodzików typu guma guar czy syrop glukozowo-fruktozowy.

Moimi i Lidzi faworytami wśród mlek roślinnych jest:

MLEKO KOKOSOWE

Absolutnie uwielbiam wszystko co ma choć kokosowy posmak. A mleko kokosowe (w wersji domowej, niesiarkowanej) ma właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze. Zawiera od 50% do 55% kwasu laurynowego, który hamuje rozwój drobnoustrojów.

Na co dzień piję wodę kokosową, a do przyrządzenia posiłków (i kawy) wykorzystuję mleko kokosowe robione w 2 minuty z niesiarkowanych wiórków kokosowych (gotujesz i blendujesz 2 szklanki wiórków z 4 szklankami wody i gotowe). Dziewczyny szczególnie lubią budyń kokosowy na tym mleku i naleśniki.

MLEKO JAGLANE

Kasza jaglana to źródło takich składników mineralnych jak magnez, żelazo i wapń i witamin z grupy B. Jest tym samym świetnym zamiennikiem zwykłej kaszy jaglanej i stanowi doskonałą bazę do wypieku naleśników, ciast czy zabielania zup.

MLEKO MAKOWE

To bogate źródło wapnia, żelaza, magnezu, wit. E, B i błonnika pokarmowego. Podobnie jak kokos, ze względu na swój wakacyjny smak gości często na naszym stole. Dodaję je do m.in. ciast, owsianki, naleśników i deserów.

MLEKO MIGDAŁOWE

Szczególnie dobre w ciąży, bo przeciwdziała nudnościom, wzmacnia włosy i paznokcie. Jest źródłem magnezu, manganu, selenu, żelaza, kwasów Omega-3, wapnia i potasu. Poza tym poprawia koncentrację, reguluje poziom cholesterolu i ma działanie antyoksydacyjne. Świetne do zabielania kawy czy robienia gorącej czekolady :)


TYLKO MODA?

Często słyszymy, że panuje teraz moda na bezglutenowość i bezlaktozowość.

Nie chciałabym tego nazywać modą, bo moda to z definicji coś co przemija. które mleko roślinne wybrać

A profilaktyka na rzecz zdrowia i wiedza nt. wpływu poszczególnych składników na nasz organizm powinna być popularyzowana. Każdy musi słuchać swojego organizmu i analizować czy to co je ma na niego pozytywny wpływ czy raczej wywołuje nietolerancję.

Ja przez dwie dekady wcinałam nabiał krowi, mimo, że mój organizm krzyczał, że go nie trawi i w zasadzie codziennie czułam dyskomfort w jelitach.

Masa dzieci skarży się dziś na pobolewnie brzuszka po porannych płatkach czy kakao, co ewidentnie świadczy o niezdolności ich organizmu do rozkładu i strawienia białka mleka krowiego i laktozy. Nie mówiąc już o tym, że spożywając zwykłe mleko do organizmu dzieci dostają się wszelkiej maści krowie hormony czy antybiotyki, którymi faszerowane jest dziś bydło.

Dlatego my pożegnaliśmy wreszcie wzdęcia, wysypki, a nawet AZS. Od dłuższego czasu świetnie funkcjonujemy używając do gotowania czy przyrządzania koktajli lub porannych płatków mleka roślinnego :)