POMÓŻ MI ZROBIĆ TO SAMEMU – CZYLI CAŁA PRAWDA O MONTESSORI

Każdy za nas w życiu, przynajmniej raz, spotkał na swojej drodze kogoś, kogo go zainspirował. Kogoś, kto nas zmotywował, kto zapalił tę iskrę, po której ogień pasji zapłonął. I może tej osoby w życiu już nie ma, ale ten płomień nadal w nas żyje.

Maria Montessori była niesamowitą kobietą. W czasach, kiedy kobiety w ogóle nie marzyły o studiowaniu, ona postawiła na swoim i skończyła medycynę.

W czasach, kiedy kobiety miały siedzieć w domu i wychowywać dzieci, ona oddała swojego syna na wychowanie, ponieważ pracowała, badała, uczyła się by pomóc innym dzieciom, by pokazać dorosłym, że dziecko to taki mały człowiek. Podkreślała często, że to dziecko jest twórcą człowieka i absorbując swoje otoczenie rozwija się. Dziecko to istota rozumna, czująca, mająca swoje zdanie.

montessori

„Pomóż zrobić mi to samemu.”

montessori

To zdanie, które Maria usłyszała od dziecka ukierunkowało jej myślenie na metodę, która obecnie posługuje się na świecie miliony nauczycieli i rodziców. To przecież takie proste.

montessori

Nie jest naszym zadaniem wykonywać wszystko za dzieci, to ich życia – my mamy swoje.

montessori

One muszą się nauczyć wszystkiego od podstaw, a kiedy mają to zrobić jak są wciąż wyręczane?! Człowiek jest ewenementem w przyrodzie. Żyje z rodzicami średnio 20 lat, według nowych statystyk nawet dłużej. W naturze młode od pierwszego dnia muszą wręcz walczyć o przetrwanie, czym prędzej nauczy się samodzielności tym ma większe szanse na przetrwanie.

a

„Nie sposób być wolnym, jeżeli się nie jest samodzielnym.”

a

I ten nacisk na samodzielność w podejściu montessoriańskim jest tak niesamowity, a jednocześnie oczywisty. Każdy z nas chce by dziecko zaczęło gryźć, raczkować, samodzielnie chodzić, wydobywać z siebie dźwięki by móc się komunikować. To dlaczego gdzie tylko spojrzę widzę jak dorośli wyręczają w tym wszystkim swoje dzieci? Noszą bez przerwy na rękach, gdzie tylko mogą wożą przedszkolaki wózkami czy transportują z punktu A do punktu B samochodem. To jak to dziecko ma wyćwiczyć mięśnie nóg, jak rzadko ma ku temu sposobność? Dlaczego jadąc autobusem słyszę jak rodzice, dziadkowie, wujkowie spełniają prośby dzieci zanim one dokończą zdania, a nawet wyraz? Wciąż pospieszają decyzje, kiedy pytają co chcę w zestawie w McDonaldzie kupić, jaką zabawkę wybrać. Dlaczego?? Rozwojem dziecka nie możemy sterować, chociaż byśmy bardzo chcieli.

Montessori jest kojarzona z obrazem ślimaka, który jest rodzajem metafory. Jest przypomnieniem dla nauczyciela, jak i powinien być dla rodzica, że każde dziecko ma swoje własne tempo rozwoju, za którym należy podążać. Stymulować, nakierunkowywać, ale nie popędzać. Nie da się przejść przez życie na skróty. Jak to często słyszałam w dzieciństwie od rodziców: jest czas na naukę i jest czas na zabawę. Tak właśnie podzielone jest życie i przeżywamy w jego trakcie takie fazy, Maria Montessori mówiła o nich „fazy wrażliwe”, w których człowiek musi opanować pewne umiejętności, ponieważ później one nieodwracalnie zanikają.

montessori

Dzieci do 3 roku życia są jak gąbka, która chłonie, absorbuje wszelkie informacje, które jej są dostarczane przez otoczenie.

montessori

Okres dzieciństwa jest bardzo istotny w życiu człowieka, to czas na ćwiczenia, trening podstawowych umiejętności, które staną się fundamentem jego dalszego życia. Dziecko musi nauczyć się chodzić, opanować skomplikowany język, zrozumieć jak odbierać wrażenia sensoryczne, nauczyć się rozpoznawać emocje u siebie i innych. Dowiaduje się jak zaspokajać swoje podstawowe potrzeby i zrozumieć zasady panujące w różnych grupach społecznych- dorosłych, rówieśników, młodszych i starszych od siebie dzieci. I na to wszystko dziecko ma zaledwie 6 lat! Czym prędzej damy mu czas na praktykę tym lepiej te umiejętności wyćwiczy. 

Czytając książki Marii Montessori nie odkrywam spektakularnych rozwiązań, wymyślnych sposobów radzenia sobie z sytuacjami problemowymi. Kiedy je czytam po prostu przyznaję jej rację, tak i ja patrzę na dziecko. To są proste rozwiązania, a wiadomo, że je często trudno znaleźć.

Dlaczego mam nalewać zupę dziecku, kiedy ma dwie sprawne ręce? Może rozleje zupę za pierwszym, drugim, trzecim razem, ale jak ja to za nie zrobię, to kiedy ono się tego nauczy? Ja już to potrafię, bo wyćwiczyłam tę umiejętność.

Kiedy dziecko płacze, bo ktoś je popchnął, to idę je pocieszyć i zapytać co się stało. Jemu poświęcam swoją uwagę. Nie biegnę za winnym i robię mu wyrzuty.

Jak dziecko podchodzi do mnie i pyta czy mi się podoba jego praca, to odpowiadam pytaniem: „A Tobie się podoba?” Ponieważ dziecko ma budować wewnętrzną motywację do działania. To jemu ma się podobać co stworzył, jego opinia jest najważniejsza. Dzięki temu w przyszłości, będzie mogło poradzić sobie z krytyką. Byłam świadkiem rozmowy między dziećmi:

montessori

A: Ale brzydko to pokolorowałaś.

B: Mi się podoba, a to jest najważniejsze.

 montessori

To tak w wielkim skrócie. Często wracam do słów Marii Montessori i uczę się być lepszym montessoriańskim nauczycielem. Inspiruje mnie tak samo, jak pasja mojej młodszej siostry do bycia coraz lepszą mamą dla swoich córek i mojej starszej siostry, która codziennie odkrywa radość z bycia mamą dla swojego synka.

 

A Ty co sądzisz o montessoriańskim podejściu? Słyszałaś o jego podstawach? Założę się, że często je stosujesz nawet nieświadomie, prawda?

 

 

  • Rodzic ma pokazywać i pomagać – dziecko samo próbować, jednak często chcemy coś szybciej zrobić i dzieci wyręczamy

  • Katarzyna Sarba

    Ja zdaję sobie sprawę, że Rodzice zawsze mają najlepszy interes swoich dzieci, że robią to z miłości, ale nie widzą jak bardzo ograniczają te dzieci. Potem kiedy wchodzą do grupy to patrzą na dzieci, jak inni się zachowują, jak inni działają i zauważają, że one tego same nie robią,np.: nie zakładają kurtki czy nie robią sobie same śniadania.

    CIągle gonimy czas, a przecież on przed nami nie ucieka, idzie równą miarą i musimy dawać sobie możliwość oddechu. Jak dzieci będą w takim pędzie żyć, w ciągłym pośpiechu to najzwyczajnie w świecie się do niego przyzwyczają i będą go brać za rzeczywistość. Dajmy dzieciom się cieszyć z dzieciństwa, to wtedy i Rodzice będą mogli się cieszyć z rodzicielstwa.

  • Rodzice wyręczają dzieci, bo tak szybciej i wygodniej. Stąd 4 latki wożone do przedszkola wózkiem. Mój starszy miał nieco ponad 2 lata kiedy wsiadł na rower biegowy i w ten sposób pożegnał się z wózkiem. W ramach usamodzielniania młodszej stosuję BLW, potem sporo sprzątania, ale ile radości przy wcieraniu zupy w brwi :D

  • Duch Montessori jest niesamowity, ja jestem nim bardzo zachłyśnięta choć wiem tak niewiele, bardzo mi się podoba cała ideologia, wiele stosujemy bezwiednie to prawda, ale warto czytać bo oczy się otwierają czasem bardzo szeroko kiedy odkrywamy to czy owo, choć wydaje się czasem że jest to oczywistością to jesteśmy tylko ludźmi :) A na wprowadzenie pewnych ulepszeń nigdy nie jest za późno :) Chodź im wcześniej tym lepiej :)

  • Ela Chwirot

    Młody w lipcu skończył dwa lata. Według tutejszych obyczajów już od września przyszłego roku zaczyna szkołę. Obowiązkową. Początkowo byłam przerażona, myślałam jakby tu potomka do Polski wywieźć coby biedactwo miało dłuższe dzieciństwo. Teraz już lepiej poinformowana, nie jestem tak wystraszona. Fakt jednak, że zastanawiamy się z mężem nad wysłaniem Młodego do szkoły Montessori. Poczytałam sporo na temat zasad nauczania i podoba mi się ten system. Nie twierdzę, że jest bez wad, jak ten klasyczny. Jak ktoś chce, zawsze łatkę da się przykleić. Jednak wydaje mi się, że może to być strzał w dziesiątkę.

    • Katarzyna Sarba

      Nie ma systemów idealnych. Montessori uczy miłości do dziecka, do jego możliwości i potencjału, który w nim drzemie. Każdy z nas rodzi się z różnymi talentami, kazdy z nas jest do wielkich rzeczy zdolny. Każdy definiuje to na różne sposoby. Nie chodzi o wychowywanie naukowców, lekarzy, odkrywców. Chodzi o doświadczanie rozwoju radosnych, cieszących się swoim życiem dzieci, które mają przed sobą cudowną przyszłość. To jej podejście jest tak niesamowite i tak wiele uczy. Ona duży nacisk kładła na wychowanie nauczycieli, którzy mają być tymi przewodnikami dzieci. W tych przedszkolach to jest najbardziej wyróżniające się, to nauczyciele montessoriańscy.
      Nie chodzi o wywyższanie się, ja codziennie się uczę, mnie dzieci codziennie uczą być lepszym nauczycielem. Uczymy się od siebie. I każdy dzien w mojej pracy jest dzięki temu unikatowy, to jedno z wielu powodów, dlaczego tak ją lubię :-)

  • Maria wyprzedziła swoją epokę :) Trudno się nie zgodzić z jej podejściem. Mi najbardziej podoba się to, że jak daję dziecku pokrywkę, czy pestki słonecznika do zabawy zamiast TV, to stosuję “naukowe podejście” :) I sprząta się potem lepiej :)

    • A sprzątanie też jest częścią nauki samodzielności i odpowiedzialności :)

  • To po prostu takie życiowe. Pozwólmy dzieciom na samodzielność, a one nauczą nas dużo więcej

Przeczytaj poprzedni wpis:
PRZEPRASZAM, ŻE KOCHAM SWOJE DZIECI

Nie noś, bo rozpieścisz Jak to jeszcze karmisz? 6 miesięcy nie wystarczy? Narzekasz, że nie wiesz w co ręce włożyć

Zamknij