DYLEMATY KORPOMATKI

Piątek, świątek ten sam rytm dnia: karmienie, spacerek, zabawa, drzemka, obiad, zabawa, spacerek, karmienie, usypianie.

A w międzyczasie ogarnianie domowego wszechświata.

Doskonałe rozszyfrowanie mowy niemowlęcej z równoczesną tęsknotą za towarzystwem “dorosłych”.

Mamuśkowe narady na placach zabaw przeplatane gaszeniem pożarów w wojnach o zabawki czy dmuchaniem na zadrapania. mleko enfamil 

Przyznaj tak szczerze, ile razy w trakcie macierzyńskiego brakowało Ci odskoczni i marzyłaś, żeby może tak jednak wyskoczyć do pracy, chociaż na parę godzinek i odpocząć? Pobyć w świecie bez pisków, krzyków, lamentów, buntów dwulatka i niechęci do jedzenia trzylatka? Bez nawoływań co pół minuty: Mamooooo!

Ja czułam się jak ryba w wodzie w trakcie moich urlopów macierzyńskich (choć trudno to nazwać urlopem, raczej maratonem z krótkimi przerwami na fragmentaryczny sen), to faktycznie wizja wbicia się w ołówkową kieckę i niebotyczne szpilki przy równoczesnym odcięciu się na chwilę od małych melodramatów działała kojąco.

No i było nie było, cztery miesiące temu wróciłam do pracy.

Jakkolwiek ją uwielbiam, bo i ludzie wspaniali, wyzwania ekscytujące, a korki jakby mniejsze, to jednak często targają mną mniejsze lub większe matczyne dylematy emocjonalno-logistyczne (i weź tu zadowól kobietę ;).

Gdy kroi się trzydniowy wyjazd integracyjny, z jednej strony zacieram ręce na myśl, że w końcu się wyśpię, a już chwilę potem nachodzą mnie wyrzuty sumienia i tęsknota.

To samo gdy nadmiar zadań danego dnia przewyższa mój dzienny limit czasowy, a potem gnam jak szalona te 36 km w jedną stronę, żeby jak najszybciej być z młodymi.

Przy Lidzi, byłam też totalnie przerażona na myśl o pogodzeniu karmienia piersią z pracą na cały etat. Na szczęście poszło zupełnie gładko i karmiłam małą rano, wieczorem i w nocy, zaś w ciągu dnia jadła normalne posiłki w żłobku. Czasem też Panie podawały jej mleko modyfikowane do picia.

Z Di mam podobnie. Tylko teraz dochodzi jeszcze kwestia mojej niechęci już do ściągania pokarmu (dostaję już ciarek na dźwięk mojej wysłużonej Medeli mini;)), gdy wybieram się na dłuższy wyjazd lub gdy chcę małej przygotować jakiś posiłek na mleku. A że zarówno Li jak i Dianka nie tolerują dobrze mleka świeżego, to już trzy lata temu pobawiłam się w internetowego detektywa i zainwestowałam mnóstwo czasu w poszukiwanie optymalnego mleka dla niemowląt i starszaków.

Które jaki ma skład, jak smakuje, gdzie dane mleko można najtaniej kupić. Więc jak już Li po odstawieniu od piersi przerzuciłam na Enfamil, tak przy Diance od razu sięgnęłam również po to mleko, równocześnie nadal karmiąc piersią. Decydujące dla mnie były dwie rzeczy – które mleko dziewczynkom najbardziej smakuje i które ma najwyższe stężenie kwasów DHA, co przy mojej obsesji nt. zdrowego żywienia i składników odżywczych (Marek to wszystko przez twoją książkę ;)) jest kluczowe.

I tak gdy na szybko przygotowuję Diance drugie śniadanie (tudzież zmykam do pracy, a Arek je przygotowuje :)) najczęściej wykorzystuję właśnie Enfamil. Ze standardowych przepisów na tapecie głównie jest jaglanka (wersja z gruszkami i imbirem wymiata), omlet, naleśniki, tosty francuskie, ale ostatnio wszystkim nam zasmakowały te bananowe mufinki: 

mleko enfamil11

(wiem, wiem, nie powinno się jeść słodyczy na śniadanie, ale z owocami albo jako pośniadaniowy deserek to już chyba przejdzie, prawda? :)

Jakkolwiek z obiadem czy podwieczorkiem nie mam problemu, to do niedawna dużą zagwozdką były dla mnie kolacje. Staram się unikać zbyt dużej ilości mąki w diecie, jak już to właśnie na śniadanie, więc tradycyjna polska kolacja typu kanapki z serem i do tego parówka, odpadają totalnie.

Po moim ostatnim jaglanym detoksie (na który nawet Arka namówiłam i dzielnie w nim wytrwał przez bite 3 tygodnie), przerzuciłam się na wytrawną wersję kolacji również dla dzieci.

Naszymi hitami jest krem z pomidorów i krem z brokułów z seremmleko enfamil

mleko enfamil

Ale żeby nie rozmawiać tylko o przepisach, to z innych tricków ułatwiających codzienne życie kobiety pracującej, moimi faworytami są:

  • przygotowywanie od razu większych porcji posiłków i ich mrożenie (niemal zawsze gdy robię zupę, część zamrażam w podwójnych porcjach i tym samym od razu mam pod ręką jakąś ciepłą opcję na kolację czy obiad dla dziewczynek gdy nie chce mi się specjalnie kucharzyć)
  • malowanie się w aucie (wiem, wiem – nie powinnam, ale w końcu w aucie jest dobre światło dzienne no i nie cierpię marnowania czasu na długich światłach)
  • samodzielne robienie sobie hybryd w domu (to akurat nie tyle przez wygodę, ile bardziej przez oszczędność – miesięcznie zostaje mi w kieszeni praktycznie 460 zł, gdyby policzyć koszt mani-pedi w gabinecie)
  • wożenie w aucie butów do pracy (ja w bagażniku mam siedem par piękniutkich szpilek, które trzymają się z dala wszelkich placów zabaw i spacerów z psami, i które wprawiają w osłupienie Arka gdy chce zapakować coś do bagażnika)
  • efektywne organizowanie czasu pracy, żeby wychodzić na czas i zrobić w tym czasie wszystko co najważniejsze (6 prostych trików znajdziesz >>>TUTAJ<<<)
  • planowanie posiłków i zakupów na tydzień z góry (więcej pisałam o tym >>>TUTAJ<<<)
  • robienie zakupów spożywczych przez internet w czasie przerwy na lunch w pracy. W Warszawie najtaniej wychodzi przez Auchan Direct, ale Frisco i BDSklep też są super. mleko enfamil

Pamiętam jak kiedyś koleżanka, która ma czwórkę dzieci, stawiała mnie na nogi gdy marudziłam jaka jestem niewyspana i nie ogarniająca czasoprzestrzeni mając pierwsze dziecko. Mówiła – że dopiero przy drugim zaczynasz zdawać sobie sprawę, że jednak z jednym dzieckiem to jest pikuś. Ogarnąć wesołą dwójeczkę i jeszcze dom i pracę – to dopiero jest sztuka :) (potem podobno już tylko z górki ;))

Tylko mi nie mów, że u Ciebie to jest bułka z masłem i łatwo jest Ci pogodzić karmienie i w ogóle bycie z dzieckiem i pracę ;)  Dla mnie czasem to totalny Mount Everest, szczególnie gdy dopada nas jakieś choróbsko (choć mnie ostatni częściej niż dzieci i zwalam wszystko na karb niewyspania ;))


 

  • Janka

    Nie odstrasza Cie w Enfamilu olej palmowy i syrop glukozowy? Bo ja staram się unikać produktów z tymi składnikami.

  • Jolka 3+

    Ja troje dzieci wykarmiłam na Enfamilu i teraz czwarte w drodze, po karmieniu piersią na bank przestawię na to mleko :) Jednak za jakość warto nieco więcej zapłacić :)

  • Świetne triki, podziwiam skuteczną organizację gospodarstwa domowego :) Pamiętam jak wróciłam do pracy po narodzinach Starszego syna – to był totalny chaos, więc aż drżę na myśl co będzie za pół roku, kiedy skończy mi się urlop z córką. Na pewno wykorzystam część rad.
    Też uwielbiam ołówkowe spódnice, więc noszę je nawet na macierzyńskim :) Ale zazdroszczę tych 7 par szpilek w bagażniku! :D

  • Martyna Kwiatkowska

    Na początku karmienia synka mlekiem modyfikowanym – przyznam szczerze – chciałam przyoszczędzić i kupowałam te tańsze, zwłaszcza że koleżanki twierdziły, że są równie dobre, a płacimy tylko za markę. No i zaczęło się: kolki, wysypki, biegunki, po prostu masakra! Faktycznie po przejściu na Enfamil problemy się skończyły. Wniosek? Za jakość trzeba płacić (choć tak naprawdę Enfamil nie jest już tak bardzo drogi opakowanie 1200 g kosztuje około 60 zł przez internet w Melissie) – a zdrowie i dobre samopoczucie dziecka jest warte każdej wydanej złotówki!

    • Zgadzam się w 100% :) Dobra jest też cena w Rossmannie z kartą rosnę ;)

      • Martyna Kwiatkowska

        Akurat Rossmanna nie ma w moim miasteczku, a w Melissie można zamówić kurierem albo odbiór paczki na dowolnej poczcie, więc raczej zamawiam przez internet. Pozdrawiam :)

      • Jak najbardziej też dobry sposób :) Sama zresztą z Melissy korzystam :)

  • Agata

    Po wzmiance o Enfamilu przestałam czytać. Czego innego spodziewałam się po tytule i wstępie.

  • Lewki & Co

    Pięknie wyglądasz :)

  • Dominika Zając

    Z tym Enfamilem, to ja też zdecydowanie wybrałam to mleko. Po tych biedronkowych masowcach Karolinka dostawała zawsze wysypki na brzuchu i totalnie nie chciała ich pić:(
    Tu faktycznie jakość sama w sobie. No i smakuje przynajmniej nawet mi :)

  • Iza

    A twoje maluchy wcinają taką zupę? Bo moje na sam widok zielonego grymaszą, choć bardzo bym chciała, żeby jadły brokuły i brukselkę :)

    • Jakoś akurat brokuły to moim młodym wchodzą od samego początku. Gorzej z brukselką, ta faktycznie tylko zmiksowana w pomidorówce czy brokułowej przechodzi.
      Ale ta brokułowa z tego przepisu im właśnie smakuje, jest nieco słodsza niż standardowa, bo jest na bazie mleka, plus do tego ser robi swoje :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
OWOCOWE SŁOMKI DIY

Upały nas nie opuszczają, a wraz z nimi wena do organizowania rozmaitych spotkań piknikowo-parkowo-ogrodowych. Do tej pory zwykle na tego

Zamknij