SAMOTNA MATKA: CZYLI NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE

„Bycie samotną matką jest trudniejsze niż zdobycie Everestu czy uprawianie sportów ekstremalnych”.

 M.Wojciechowska

I jak zwykle zgadzam się z Martyną.

Bycie samotną matką to heroizm.

Szczególnie gdy się jest samej z malutkimi dziećmi i ogarnia się wszystko bez jakiejkolwiek pomocy babci, niani czy kogokolwiek.

Jesteś niewyspana bo niemowlak ząbkuje, a 3-latek co rusz wybudza się przez katar albo płacz młodszego. I choć rano zaczyna się weekend to zamiast się cieszyć, myślisz o nim ze zgrozą, że oto po 2 godzinach snu czeka Cię cały dzień ogarniania domu, a przede wszystkim osłabionych i marudnych szkrabów.

Oczywiście dajesz radę.

Ubieranie, rozbieranie, śniadanie, obiad, podwieczorek, kąpanie, kładzenie do snu. A w międzyczasie zakupy, porządki, pranie, podcieranie nosków, tulenie, zabawa i tryliard błagalnych pytań kiedy w końcu pobawisz się dłużej mamo… 

Starasz się być spokojna, czuła i cierpliwa. Ledwo bo ledwo, ale jakoś się udaje.

Miłość przenosi góry mówią. Trzyma Cię myśl o tej magicznej 20, kiedy już maluchy zasną i będziesz miała chwilę dla siebie… 2-3 godzinki na pracę czy posprzątanie. Albo wyprasowanie w spokoju. Albo na kąpiel. Albo na książkę. Albo na sen….Hmmm co tu wybrać….

Chyba najtrudniejsze są sytuacje, kiedy nie dość, że jesteś niewyspana to jeszcze przeziębiona i marzysz, żeby mieć czas na podkurowanie się, a tu trzeba maluszki ogarniać. Przedszkolak się już sobą sam zajmie, ale taki ciekawy świata młody piechur to już nie koniecznie rozumie, dlaczego chcesz odpocząć…

Zawsze podziwiałam kobiety, które chcąc nie chcąc musiały się podjąć samodzielnej opieki nad dziećmi.

Albo żony żołnierzy czy marynarzy, bo choć mąż wspiera finansowo i mentalnie, to jednak ta odległość..

Zawsze podziwiałam to godzenie niemożliwego z logistycznie niemożliwym.

Pogodzenie pracy z zawożeniem i odbieraniem dzieci, zakupami, ogarnianiem domu i całego świata. A do tego gdy widzę kobietę, która choć jest padnięta, to jeszcze ma czas i siłę, aby zadbać o siebie samą to jest ona dla mnie bohaterem.

Ale tak naprawdę dopiero gdy kilka razy przez dwa-trzy tygodnie w miesiącu sama ogarniałam dom, pracę, bloga i dziewczynki to w 100% zrozumiałam jakie to wszystko jest cholernie ciężkie i trudne do pogodzenia.

To wszechpotężne marzenie, żeby mieć babcię czy nianię do pomocy dzień w dzień konkurujące z pragnieniem snu. I jeśli wydawanie 20 zł / godz. (bynajmniej w Wawie) za wsparcie opiekunki nie wchodzi w grę, to jest słabo. Bardzo.jak być samotną matką jak być samotną matką jak być samotną matką jak być samotną matką

Jeśli sama wychowujesz jedno, dwoje czy troje dzieci to Cię absolutnie podziwiam.

To niesamowite poświęcenie i heroiczny wyczyn. O ile ze starszakiem jest już łatwiej, to z maluchami jest to jazda bez trzymanki. I nawet nie mówię o kwestii finansowej czy emocjonalnej, tylko takiej czasowo – fizjologicznej.

Martyna też powtarza, że niemożliwe nie istnieje… I właśnie samotne mamy to udowadniają sobą.

Zastanawiam się tylko jakim cudem jest się w stanie wszystkiemu podołać? Czy trzeba mieć mamę lub nianię do pomocy czy na dłuższą metę można wszystko bezboleśnie zorganizować, żeby posklejać dzieciom szczęśliwą wizję świata?