KANTABRIA Z DZIECKIEM – czyli Hiszpania mniej znana

….. Podchodzimy na szczyt ogromnego klifu, a naszym oczom ukazują się dziesiątki surferów walczących z falami Zatoki Biskajskiej. Po obu stronach majaczą drapieżne urwiska, na których graniach leniwie spacerują jeźdźcy na swych lśniących w kantabryjskim słońcu koniach.

Jesteśmy w Parku Narodowym Wydm Morskich Liencres, w samym sercu Kantabrii.

Jemy śniadanie na plaży, słuchamy szumu fal i śpiewu ptaków, a dziewczynki bawią się ze spacerującymi o poranku po plaży psiakami i wytrwale szukają oceanicznych muszelek.

I pomyśleć, że jeszcze 4 dni wcześniej nie mieliśmy bladego pojęcia, że się tu znajdziemy…

Poniedziałek 7:00.

Przy porannej kawie przeglądam oferty Wizzair, a tam przelot na weekend za 79 zł z Warszawy do Santander w północnej Hiszpanii :) Oczywiście bez bagażów głównych (te są dwa razy droższe niż lot). Nie zastanawiając się długo kupiłam same przeloty dla naszej czwórki, A. ogarnął wynajem auta z preferencyjnym ubezpieczeniem przez RentalCars (217 zł za 3 dni), znaleźliśmy cudowną miejscówkę u Marii Jose na AirBnb (za €30 za noc ze śniadaniem, pośród łąk z pastwiskami dla koni, raptem 5 minut od morza) i w piątek wieczorem, na totalnym spontanie, wylecieliśmy do najbardziej zielonej hiszpańskiej krainy.

Kantabria to przepiękny region z ekscytującymi plażami ze złotym piaskiem (zwłaszcza w okolicach Santander i Laredo), który nie tylko oferuje najpiękniejsze w północnej Hiszpanii widoki, lecz także sporo dodatkowych atrakcji w postaci naturalnych rezerwatów, całej masy zwierząt i prehistorycznych jaskiń.

Najsłynniejszą z nich jest Cuevas de Altamira, której skały zdobią narysowane węglem i ochrą wizerunki bizonów, jeleni i koni. Żeby chronić rysunki stworzone przez kromaniończyków aż 14 tys. lat temu, jaskinia została wpisana na listę dziedzictwa ludzkości, stworzono specjalne muzeum, a zwiedzającym udostępniono wiernie odwzorowaną replikę jaskini (wstęp do muzeum i jaskini – bezpłatny).

Żeby zbadać temat jeszcze głębiej udajcie się do Cuevas del Castillo, wymarzonej rezydencji człowieka pierwotnego sprzed 13 tys. lat. Dzieciaki będą zachwycone obserwując rysunki zwierząt i blisko 50 autentycznych odcisków rąk.

Spodoba Wam się też pobliski Safari Park Cabárceno.

To tu słonie afrykańskie, nosorożce, gepardy, pantery, małpy, zebry, bizony i inne egzotyczne bestie przechadzają się po łącznej powierzchni 750 ha.

Choć na początek wydawało nam się, że €77 za rodzinny wstęp do parku to astronomiczna kwota, to już po chwili byliśmy tym rezerwatem totalnie zauroczeni – zwierzęta mają doskonale odwzorowane swój naturalny habitat, jest ich całe mnóstwo, a żeby zobaczyć wszystkie najlepiej jest podjeżdżać autem od wybiegu do wybiegu przez co najmniej 5 godzin z przerwą na obiad:)

Katalogową wręcz atrakcją parku jest karmienie żyraf, które z gracją podchodzą do nawet najmniejszych obserwatorów trzymających w garści świeżo zerwany mlecz:)

Aby poczuć w pełni klimat północnej Hiszpanii, możecie się udać do Parku Narodowego Picos de Europa. Mieszkają tam sępy, orły, kozice, wilki, niedźwiedzie i chmary wielobarwnych motyli, a wzgórza porastają olśniewające storczyki i paprocie. Wioska Potes nad brzegiem rzeki będzie idealną bazą wypadową. Do okolicznych atrakcji dochodzą jeszcze przejażdżki konne, rafting, paralotniarstwo i wycieczki 4×4 po górskich bezdrożach. A także niesamowita przejażdżka kolejką linową z bazy w Fuenta Dé.

Santillana del Mar

Urocze, średniowieczne miasteczko tuż przy Altamirze.

Doskonale zachowane malownicze kamieniczki i rezydencje arystokratów, uśmiechnięci ludzie, kamienne ulice – jednym słowem świetne miejsce na popołudniowy spacer, po speleologicznych eskapadach w okolicznych jaskiniach.

Bilbao

Przez lata Bilbao było brzydkim, przemysłowym miastem, które turyści omijali szerokim łukiem. Wszystko zmieniło się w 1997 roku, gdy w Bilbao nad rzeką Nervión powstało pokryte tytanem Museo Guggenheima, zaprojektowane przez znanego architekta, Franka Gehry. Od tego czasu miasto kwitnie i co rusz powstają tu nowe projekty architektoniczne (np. most Santiago Calatravy).

Dzisiejsze Bilbao idealnie łączy nowoczesność i historię – na starówce Casco Viejo nadal zachowało się sporo budowli sprzed XIX wieku.

Co dla nas było bardzo istotne – przy Muzeum Guggenheima znajduje się świetny plac zabaw z fantazyjnymi konstrukcjami dla dzieci w każdym wieku. A tuż obok placu hipsterska kawiarenka z cenami niższymi niż na warszawskiej starówce :) Żałujemy tylko, że akurat szczeniaczek, kilkunastometrowa żywa rzeźba z kwiatów, utrzymywana przez wewnętrzny system nawadniana, akurat była w trakcie rekonstrukcji przed sezonem, więc mogliśmy go tylko pooglądać przez siatki rusztowań.


Wybrzeże Atlantyku rozciągające się na północy kraju od stóp pirenejskich wzgórz aż po pofałdowaną linię brzegową w Galicji oferuje wszystko: od skalistych klifów do piaszczystych zatoczek, wiosek rybackich, prehistorycznych jaskiń i skarbów architektonicznych współczesności oraz średniowiecza. Choć nie panuje tu taki skwar jak w typowo turystycznych rejonach Hiszpanii (np. w Barcelonie czy Andaluzji) to latem jest to idealna opcja, szczególnie dla rodzin z dziećmi: nie dość, że nie ryzykujesz udaru słonecznego malucha na plaży, to jeszcze ustronne zatoczki oferują komfort i bezpieczeństwo na klimatycznych plażach.

Jeśli macie więcej czasu niż weekend koniecznie zajrzyjcie do Santiago de Compostela albo też głębiej do kraju Basków: Castro Uridales (genialne fortyfikacje), San Sebastián (mają tam świetne akwarium z rekinami) i Pampeluny słynącej z dorocznej fiesty Los Sanfermines (6-14 lipca), w trakcie której byki pędzą jak szalone przez wąskie uliczki miasta.

 

Odkrytą przez nas perełką, o której nie czytałam w żadnym przewodniku, okazał się San Juan de Gaztelugatxe.

Gaztelugatxe to po baskijsku “zamkowa turnia” lub też “niedostępny zamek” i taka też właśnie jest kapliczka zbudowana w X wieku przez templariuszy na oceanicznej wysepce u stóp baskijskiego wybrzeża. Żeby się do niej dostać z lądu, trzeba przejść spadzistą ścieżką z wysokiego klifu (ok. 25 minut drogi w dziecięcym tempie), a następnie pokonać 242 schody wiodące wzdłuż ogromnego muru zbudowanego na nasypie łączącym klasztor z lądem.

Oglądając zapierające dech w piersi widoki, nie dziwi w ogóle fakt, że miejsce to wybrano do ekranizacji kilku odcinków Gry o Tron :)


Kantabria z dzieckiem 

Łączne koszty dla 4 osobowej rodziny na 3 pełne doby (piątek wieczór -> poniedziałek wieczór) wyniosły nas 2332 zł:

  • bilety lotnicze Warszawa Chopin-Santander – 632 zł Wizzair (z samymi plecakami)
  • paliwo + wynajem auta na 3 dni w Rental Cars (najtańsza i najsolidniejsza porównywarka cen): 327 zł
  • pełne wyżywienie (restauracje + własne): 500 zł
  • wejściówki: 323 zł (tylko do Cabárceno – ale naprawdę warto)
  • nocleg u Marii Jose ze śniadaniami w Prezanes (po zarejestrowaniu się na portalu, żeby otrzymać 100 zł zniżki wpiszcie: Preciosa hab con entrada privada) na Airbnb: – 450 zł

UWAGA! mam dla Was 100 zł zniżki na dowolną rezerwację noclegu przez portal Airbnb.

Wystarczy, że po kliknięciu w link polecający-> Rabat 100 zł na pierwsze noclegi, zarejestrujecie się i przy pierwszej rezerwacji rabat automatycznie obniży wartość Waszej rezerwacji w dowolnym miejscu na świecie :)


Przeczytaj poprzedni wpis:
ŁÓŻKO PIĘTROWE DLA SIÓSTR: DOMEK DIY

Niecałe 9 m2 i dwie córki. Jak to pogodzić, żeby było funkcjonalnie, zabawnie i miło dla oka? No i koniecznie

Zamknij