Rajska Malezja i Singapur z rocznym dzieckiem

Niebiańskie plaże z chylącymi się do turkusowego morza palmami…

Bialutki i delikatny jak mąka piasek…

Relaks w hamaku na werandzie bambusowej chatki oddalonej 20 metrów od koralowej laguny…

Nurkowanie, snorklowanie, trekking po równikowej dżungli…

Miasta, w których kolonialna atmosfera i architektura płynnie miesza się ze współczesnym tętnem życia…

Uśmiechnięci i pozytywnie nastawieni do życie ludzie i pyszne jedzenie, które twoje dziecko wcina ze smakiem…

A przede wszystkim wspólnie spędzone 2 tygodnie w iście rajskiej atmosferze i to tylko za … 2000 zł :)

Singapur i Malezja to jak dla mnie idealna destynacja na wakacje z dzieckiem – nasza córka miała roczek, ale nawet pół roczny szkrab będzie super kompanem do takiej podróży. Ludzie w Azji wprost kochają dzieci i na każdym kroku pomagają i się uśmiechają czy zagadują. Powiem Wam szczerze, że nasze podróże po Azji nigdy wcześniej nie były takie autentyczne i przyjemne jak od czasu kiedy jeździmy tam z dziećmi :)

Być może ciarki Was przechodzą już na samą myśl, jak będzie wyglądał 12-godzinny lot z takim maluchem.

My też się tego obawialiśmy, więc zabraliśmy mnóstwo soczków, przekąsek, podróżnych zabawek, a przede wszystkim wykupiliśmy nocny lot z miejscami pod ścianką do której nocą stewardessa doczepia lotnicze łóżeczko dla dziecka. Tym samym 10 z 12 godzin lotu nasza Li słodko przespała wygodnie rozciągnięta w swoim lotniczym gniazdku. A przez pozostały czas uradowana nie chciała z tego latającego łóżeczka wyjść: jadła i  bawiła się w nim (przy niemałej uciesze naszych kolan ;)

Singapur już od poziomu lotniska nas zachwycił. Lotnisko Chiangi nie bez kozery jest na podium w rankingach na lotnisko najbardziej przyjazne podróżującym z dziećmi :) Lidzia od razu największy ubaw miała wyczekując naszych plecaków na taśmie, a potem jeżdżąc z terminala na terminal podniebnym tramwajem :)

W Singapurze gościła nas hinduska rodzinka z 2-letnią dziewczynką, więc już na starcie pomogli nam jeszcze bardziej skorygować plan zwiedzania w oparciu o potrzeby dziecka :) I powiem Wam szczerze – Singapur to genialne miasto dla dzieci. W każdym domu handlowym (a są tu ich setki) najczęściej na dachu znajduje się plac zabaw. I to bardzo często jest wodny plac zabaw :) Zoo w Singapurze to ewenement na skalę światową – kilkakrotnie wygrało już rankingi na najlepsze zoo na świecie, więc to jest zdecydowany must-see – małpki skaczą luzem nad głowami, papugi bez klatek, gigantyczne żółwie, panda wielka i masa innych super atrakcji z nocnym zoo-safari włącznie :) Poza zwyczajowymi atrakcjami turystycznymi w Singa mamy też tropikalną wyspę (choć nieco sztuczną) Santosa, Legoland i wielki park rozrywki Puteri Harbour. 

Singapur z dzieckiem
Kolonializm na każdym rogu, czyli Raffles Hotel, w którym zakochałam się totalnie :)

DSC_5867

DSC_5881

DSC_5889

DSC_5885
Z perspektywy bycia pod dachem, tropikalna ulewa to pikuś :)

DSC_5914

DSC_5928
Singapurskie Chinatown
DSC_5925
Singapurskie Chinatown
singapur z dzieckiem
Singapurskie Little India
DSC_6175
Pomnik założyciela miasta Sir Stamford Raffles
untitled-3
Singa nocą z poziomu luksusowej restauracji rodem z filmów o Bondzie :) Ale się zdziwili jak wmaszerowaliśmy do niej w traperach i z dzieckiem w nosidle ;)

DSC_5956 DSC_5962 DSC_5982 DSC_5983
DSC_6095
DSC_6123

DSC_6146

DSC_6148

DSC_6136

DSC_6183

DSC_6268

DSC_6271

DSC_6287

DSC_6294

W oddalonej o parę kilometrów Malezji masa możliwych atrakcji jest jeszcze bardziej oszałamiająca: rajskie wyspy, kolonialne miasteczka, świątynie wszystkich religii świata (wraz z shopoholicyzmem) Kuala Lumpur i znane na całym świecie Petronas Towers, malezyjska dżungla, tor wyścigów F1 i wiele, wiele innych niesamowitych możliwości do zwiedzenia :)

I dodajmy – wszystkie miejsca są rewelacyjnie ze sobą skomunikowane, więc nie ma problemu, aby gdziekolwiek samemu dotrzeć.

My podróż po Malezji zaczęliśmy od dnia w historycznym miasteczku Melaka, w którym można sobie do woli spacerować kolonialnymi uliczkami pełnymi maleńkich domków chińskich i portugalskich kupców. Dzieciaki zapewne będą zachwycone przejażdżką na kwiatowej, multikolorowej rikszy, których tu pełno czy wspinaczką na historyczne wzgórze z ruinami kościoła Św. Pawła i płytami nagrobnymi z XVI wieku.

Dla starszych genialną opcją będzie Muzeum Łodzi Podwodnych z eksponatami do których można wejść i wszystkiego podotykać :) Mi za to ogromnie się spodobało muzeum – pałac Sułtanatu Melaki z eksponatami z różnych epok ułożonymi w świetne scenki tematyczne. Ponadto niedaleko jest też wodny park rozrywki Melaka Wonderland, w którym stwierdzicie, że tylko dzień zabawy to zdecydowanie za krótko ;)

DSC_6409

DSC_6359

DSC_6349

DSC_6343

DSC_6342

untitled-8
Muzeum Pałac Sułtanatu Melaki

DSC_6428

DSC_6441

DSC_6444

DSC_6521

Z Melaki pojechaliśmy zobaczyć o co tyle szumu przy okazji Grand Prix, czyli na tor wyścigów F1 w Sepang i dalej do Kuala Lumpur, gdzie również prze gościliśmy u K.E. – absolutnie fantastycznego pilota Malaysian Airlines. K.E. pokazał nam takie zakamarki Kuala Lumpur i okolic, jakich byśmy w życiu sami nie wyszperali z przewodnika, a i Lidzia była zachwycona na widok malutkiej wanienki jego synów i własnego wentylatorka z racji braku klimy w mieszkaniu ;p

DSC_6756

DSC_6877

DSC_6873

Dla ucieczki z wielkiego miasta pojechaliśmy do Batu Cave, czyli hinduistycznej świątyni w gigantycznej jaskini; a dalej do Kuala Lumpur Forest Research Institute, w którym mieliśmy namiastkę malezyjskiej dżungli. Trekking po tak dobrze okiełznanym dzikim terenie był rewelacyjny, bo idąc świetnie oznakowanym szlakiem można się wskrabać na podniebną ścieżkę w koronie drzew (do dziś nie wiem jakim cudem moja choroba wysokościowa się ulotniła i na nią weszłam ;p)

untitled-11
Moje piechury dwa :)
untitled-12
Conopy Walkway – da się przejść, byle nie patrzeć te 200 metrów w dół ;p
untitled-10
Batu Caves
malezja z dzieckiem
Batu Caves

Ponieważ mieliśmy już (chwilowy) przesyt tropikalnego upału ruszyliśmy na północ zwiedzić rejon plantacji herbaty i truskawek – Cameron Highlands.

To miejsce, w którym bardziej się po prostu jest niż cokolwiek robi (oprócz jeżdżenia po rozsianych po okolicznych wzgórzach plantacjach herbaty czy truskawek).

Co ciekawe tutejsza architektura jest mocno zeuropeizowana, więc nie tylko wilgotno-umiarkowany klimat przypomina nam tu domowe rejony. No i te truskawki ;)

malezja z dzieckiem
liściasta żabka
DSC_7058
Skorpionik

Jakkolwiek fajnie, miło i naturalnie było w Cameron, to tak naprawdę nie mogliśmy się doczekać finału naszej podróży, czyli tygodniowego pobytu na rodzinnej i absolutnie idylicznej wyspie Pulau Perhentian Besar:)

Powiem jedno – było sielsko i anielsko: morska bryza, lazur wody i nieba, przecudne rafy koralowe oddalone zaledwie o 5-6 metrów od bialuteńkiej plaży… Domki kryte słomą liśćmi czy deską palmową, przepyszne jedzenie prosto z morza tudzież z dżungli na wzgórzu i ta cisza….

Jeśli miałabym gdzieś wrócić zdecydowanie wróciłabym właśnie tutaj… Zresztą zobaczcie sami dlaczego:

malezja z dzieckiem
Widoczek z naszej chatki
malezja z dzieckiem
Nie wiem co ja z tym mam, ale od dziecka kocham widok palmy z kokosami :)

DSC_7223

DSC_7227

DSC_7230

DSC_7496

DSC_7541
DSC_7585

SINGAPUR, MALEZJA Z DZIECKIEM – PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI:

PRZELOT: najlepiej polować na newsy o super okazjach cenowych z portalu loter czy fly4free. My za nasze bilety zapłaciliśmy w sumie 1800 zł za 3 osoby :)

NOCLEGI: u nas króluje jak zawsze COUCHSURFING (serwis społecznościowy, w którym ludzie ze wszystkich stron świata oferują gościnę u siebie w domu lub chociaż oprowadzenie po swoim mieście).

A jeśli coś wynajmujemy to głównie przez genialny wg mnie serwis AIRBNB.PL – globalny portal (również w j. polskim), na którym prywatne osoby, choć czasem i firmy, oferują swoje kwatery. Nie dość, że zwykle ceny mają zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż normalne guest house’y czy hotele, to jeszcze mamy możliwość bezpośredniego kontaktu z ‘lokalesem‘, który przybliży nam bardziej personalnie dane miejsce czy kraj :) Do tego możemy wynajmować pokoje od zwykłych pokoi u kogoś w domu po całe mieszkania czy domki. Naprawdę można trafić na niesamowite perełki :)

Klikając w ten link, macie na start przy zarejestrowaniu zniżkę €22 na pierwszą rezerwację :)

TRANSPORT: korzystajcie z lokalnych środków lokomocji – metro, autobusy i malezyjski PKS będzie niezawodny :)

TRANSPORT DZIECKA: zdecydowanie nosidło! Chusta też może być, choć bardziej dla niemowlaka, a dla przedziału 1-3 lata nosidło turystyczne ze stelażem będzie idealne. Dziecko nie tylko może siedzieć czy spać, ale przede wszystkim ma osłonę przed słońcem i ma większe poczucie bezpieczeństwa niż w niskim wózku – z perspektywy karku rodzica świat wydaje się pewniejszy :)

JEDZENIE: ja absolutnie kocham azjatycką kuchnię więc wszamię wszystko, ale z czystym sumieniem polecam jedzenie z ulicznych graj-kuchni czy wszelkiej maści lokalnych restauracyjek czy stoisk. Wyznacznik jest jeden – jeśli w danym miejscu stołują się lokalni mieszkańcy, to znaczy, że jest tu smacznie i bezpiecznie :) Choć zwykle na wszelki wypadek dla odkażenia żołądka przy podejrzanych potrawach pijemy colę – jak na razie zawsze działa :)

Li ubóstwiała wprost ryż we wszelkiej odmianie, dania owocowe i warzywne, więc nie było żadnego problemu z jej dietą :) Poza tym w każdym większym sklepie dostać można jedzonko w słoiczkach, mleko modyfikowane czy przekąski odpowiednie dla maluchów.

ZDROWIE: zgodnie z zaleceniem lekarza, szczepiliśmy Li tylko na pełen komplet szczepień obowiązkowych i zalecanych dla roczniaka. Nic poza tym. Malezja z dzieckiem to opcja pobytu w kraju czasem bardziej cywilizowany niż Polska, więc nie ma potrzeby się zbytnio martwić o zdrowie (oczywiście przy zachowaniu zasad zdrowego rozsądku).


Jeśli spodobał Ci się ten pomysł, będzie mi niesamowicie miło jeśli:

udostępnisz go na FACEBOOKU

lub

zostawisz komentarz >>>TUTAJ<<<

Dla Ciebie to chwila, a dla mnie cenna wskazówka czy chcesz więcej takich wpisów i czy to co piszę lub robię Ci odpowiada :)


 

  • Magda

    Dzień dobry,

    imponujący wpis i podróż.

    Chciałabym prosić Panią o radę. Planujemy w styczniu wakacje w dwuletnią córką (koniecznie w styczniu, bo na początku lutego ma urodziny i kończy dwa lata, a chcemy skorzystać jeszcze z darmowego biletu lotniczego ;-) ).

    Czy poleca Pani jakiś kierunek? Nie mogę znaleźć informacji, w jakim miesiącu Wy podróżowaliście… Jak radziliście sobie z dużą wilgotnością powietrza? Czy było to uciążliwe? A jak komary? Czy smarowała czymś Pani córkę?

    Marzymy o tych wakacjach, ale im więcej czytam, tym większy pojawia się strach (np. przed dengą, zika itp.).

    Będę wdzieczna za wszelkie rady.

    Pozdrawiam
    Magda

    • Cześć :)

      My w Malezji byliśmy w marcu. Styczeń/luty też będzie idealny.
      Co do komarów, to oprócz fragmentu dżungli pod Kuala Lumpur i na wyspie nie zapuszczaliśmy się w tereny malaryczne, które zresztą w Malezji są na Borneo :)

      Więc co do komarów to więcej ich jest u nas nad polskimi jeziorkami niż tam :D Ale mieliśmy standardowo Muggę z Deetem i nią psikaliśmy czasem ubrania/buty lub nosidełko. I tyle.
      żadnego ukąszenia przez tygodnie podróży :)

      Naprawdę z całego serca polecam Malezję i Tajlandię na podróż z takim brzdącem :) Azjaci kochają dzieci i będą Wam pomagali na każdym kroku :)

  • Magda

    Czy mogłabym prosić o podanie namiaru na nocleg na wyspie Perhentian? Cudne zdjęcia :) Pod koniec lutego również wybieram sie do Singapuru i Malezji:) z 2 maluchów

    • Wspaniale :D
      My byliśmy w Cozy Chalet Perhentian Besar Island :) Było wspaniale :)

  • Dominika

    Takie relacje są bardzo inspirujące! Właśnie planuję dwutygodniowe wakacje. Moja córeczka będzie miała w sierpniu półtora roku i fajnie spędzić urlop gdzieś dalej! Jak widać z Twojej relacji – “da się” :-) Czy mogłabyś podzielić się doświadczeniem, jak Twoja córka i Wy radziliście sobie z jej jet-leg? Czy było to bardzo męczące – po przyjeździe na miejsce i po powrocie? Pozdrawiam. Dominika

    • My mieliśmy to szczęście, że jakoś jet lag nas nie dotknął. Być może za sprawą nocnego lotu lub stopniowego przestawiania się na nową strefę czasową już na parę dni przed wylotem :)

  • Ale kusisz tymi cudnymi fotkami i super relacją! Już bym chciała tam jechać z moją córcią! Szczególnie na tą plażę :) Muszę sprawdzić te linki, które polecasz. Może coś znajdziemy dla siebie :) A dla rocznego dziecka nie jest tam za gorąco?

    • Szczerze mówiąc goręcej jest latem w południowej Europie niż w tropikach, bo jest bardziej wilgotne powietrze :)
      Moja Li miała w zasadzie niewiele ponad rok i było genialnie :)

  • Anna

    Monika, czy dobrze żrozumialam, ze jedzenie w słoiczkach dla małej kupowaliście na miejscu czy mieliście z Polski? Nie było problemu z wniesieniem jedzenia i picia dla dziecka na pokład samolotu?

    • Aniu, tak kupowaliśmy jedzonko na miejscu – zarówno słoiczki jak i pampersy, chusteczki czy kaszki lub nawet mleko modyfikowane :)))) Małej bardzo smakowało :) Tylko mieliśmy minimalny zapas na parę pierwszych dni na po przyjeździe :) A do samolotu dla maluszka możesz wziąć dowolną ilość picia i jedzenia. My raz próbowaliśmy to nawet nagiąć i oprócz 4 soczków, wody i butli z mlekiem chcieliśmy wziąć na pokład też colę, ale cola nie przeszła ;p

  • jak przyjemnie poogladac te Wasze wszystkie zdjęcia, tak jakbym przez kilka długich minut z Wami tam była :)

  • spotkałam się już z opinią pasażerów lotniczych, którzy ogromnie narzekali na ludzi zabierających maluchy w lot. placz, placz i jeszcze raz płacz oburzali się. Zapytałam się ich czy jako rodzice bedą dopiero na wczasy jezdzic jak dzieci skoćczą 5 lat? Będziemy wcześniej, a dzieci do babci. Dojrzałości tyle, że wystaje za kołnierza. Najlepsza zabawa przecież jest wtedy jak rodzina jest w komplecie.

    • Wiesz jak to jest – boicie się tego, czego nie znacie ;p Faktem jest że niektóre dzieci źle znoszą podróż lotem, ale to wszystko często zależy od właściwego podejścia i przyzwyczajenia dziecka.
      My zawsze na transkontynentalne loty kupujemy miejsca z łóżeczkiem i loty nocne, a poza tym zawsze mamy mnóstwo różnych napoi i snacków do jedzenia, żeby przy starcie i lądowaniu uszka się nie zatykały, bo przez to najczęściej dzieci płaczą.

      Najfajniej jest jak dla mnie właśnie w Azji, bo tam pasażerowie zawsze zabawiali nam Li – była blond atrakcją, więc współpasażerowie wręcz często chcieli robić sobie z nią fotki i wyciągali jakieś skarby do zabawy :)

      Choć autentycznie – młodzi, bezdzietni byli przerażeni jak widzieli, że mają miejsce obok rodziny z maluchem ;p

  • Magda

    Bardzo inspirujące! Zainteresowało mnie jedno zdanie – że dobrym kompanem w takiej podróży byłby też 5-miesięczny niemowlak. My właśnie planujemy wakacje z córeczką,która ma własnie teraz 4 miesiące, a chcemy jechać, jak będzie miała prawie 5. Dostaliśmy zaproszenie od mojej koleżanki – do kraju w Unii, ale do miejsca, gdzie będą duże temperatury. Czy myślisz, że to duża przeszkoda dla takich wakacji? Masz jakieś doświadczenie w podróży z 5-miesięcznym dzieckiem albo radzeniem sobie przez nie z upałami?
    I inne pytanie- czy przed podróżą szczepiłaś córeczkę też na pneumokoki i meningokoki?

    Pozdrawiam
    Magda

    • Madzia, my podróżowaliśmy po Europie z Li jak miała nawet 2 miesiące :) Z Di to samo, więc nie ma się czym martwić :) Będzie super :)
      Co do szczepień to mamy pełen komplet szczepień odpowiednich dla wieku zarówno obowiązkowych jak i wszelkich zalecanych (meningo, pneumo, rota – mega ważne szczególnie w podróży, ospa i wzw).
      Co do temperatury, to duuuużo wody, i przewiewne nosidło polecam :) Chusta będzie super, choć może się maluch w zwykłej tkanej mocno spocić, Poszukaj może nosidła z daszkiem. My co do wózka to nie jesteśmy wielkimi fanami w podróży, bo jest nam nie wygodnie.
      Genialna opcja to taki wiatraczek jak na zdjęciach mamy (różowy) – przyczepialiśmy do nosidła i mała się chłodziła :) No i czapeczka plus dobry krem z filtrem +50.

      • Magda

        Zastanawiam się tylko, czy takie nosidło z daszkiem nie będzie “za dorosłe” dla 5-miesięcznego niemowlaka, który jeszcze nie siedzi. O chustach słyszałam, że ciężko w upały (gruby materiał i jeszcze ciało do ciała). Mała na razie tylko na piersi i nie umie pić z butelki… Ale w tym wieku chyba można próbować już uczyć z kubka… A jeżeli się nie nauczy… Czy się nie odwodni… Tyle rzeczy do przemyślenia :-( Bardzo chcemy jechać (bo to zaproszenie na ślub i okazja do pozwiedzania), ale nagle włączył mi się jakiś tryb paniki. Podobno może być tam nawet około 35 stopni…. Do tego mam szum informacyjne ze szczepieniami – np. czy po jednej dawce pneumo już można lecieć… Uff…. Bardzo chcemy lecieć, ale zaczynam się bać, czy to nie jest zbyt egoistyczne! Dlatego bardzo cieszę się, że trafiłam na Twój blog – dobrze kogoś się poradzić, kto jest otwarty na świat.

      • Wiesz, widziałam takie nosidła ergonomiczne z daszkami doczepianymi z cienkiej siateczki. bo te turystyczne sztywne jeszcze odpadają (dopiero gdzieś od 9 miesiąca można spokojnie w nie wkładać siedzącego brzdąca).

        śmiało ucz pić z kubeczka z cypkiem :) Nasza Di teraz ma 6 miesięcy i choć butelki ze smoczkiem nie zna wogóle, to pije z kubka niekapka aż jej się uszy trzęsą :) A i z normalnej butelki też pije, tylko cała się przy okazji najczęściej umoczy – ale co tam, jak są upały to nawet przyjemniej jest jej tz takim mokrym dekoltem :)) Poza tym można kupować takie soczki czy musy owocowe do picia z wyciskanego woreczka, i te też będą super dla takiego malucha.

        Prawda jest taka, że na całym świecie we wszystkich klimatach ludzie mają małe dzieci, więc naprawdę nie ma co się obawiać :)

        Możesz spokojnie lecieć po 1 dawce pneumo. My pół Europy zjechaliśmy zanim mała miała swoje pierwsze szczepienie na pneumo i meningo, bo te robiliśmy przed Azją przed pierwszymi urodzinami.
        Tylko tego rota zrób i już :)
        I tak naprawdę, w gorących klimatach jest przecież zawsze masa miejsc, w których można się skryć w cieniu, a na plaże wychodzić po 15 albo do 11 kiedy słońce jest już spokojniejsze :)

        Poza tym wyróbcie sobie kartę EKUZ w oddziale NFZtu tak na wszelki wypadek, żeby nie trzeba było kupować prywatnego ubezpieczenia i w drogę :)

        A podczas loty przy starcie i lądowaniu przystawiaj małą do piersi, żeby jej się uszy nie zakorkowały i będzie dobrze :)

      • Keder

        Mam kilka pytań technicznych/praktycznych dotyczących Waszej podróży ;-)
        Właśnie zastanawialiśmy się gdzie by to pojechać jesienią z rocznym
        dzieciątkiem w jego pierwszą dłuższą podróż ;-) No i po przeczytaniu
        Twojego bloga stwierdziliśmy a może wybrać kierunek Malezja o Singapur,
        czemu nie ;-)
        Czy mogłabyś padać nazwę firmy i model Waszego nosidełka turystycznego i czy ono sprawdziło się w tropikalnym klimacie (teraz mamy ergonomiczne ale wydaje mi się że dziecku będzie w nim za gorąco)?
        Proszę również o podanie jakimi liniami lecieliście i nazwę miejsca gdzie mieliście zakwaterowanie na wyspie Pulau Perhentian Besar – rzeczywiście wygląda bosko ;-) a jeżeli to nie problem to namiary również na pozostałe noclegi ;-) Czy gdy rezerwowaliście noclegi na Airbnb to spotkaliści sie z sytuacją, że właścicielom nie odpowiadało, że jesteście z tak małym dzieckiem?
        Czy bilety lotnicze kupowaliście z dużym wyprzedzeniem i czy kupowaliście również z opcją możliwość zmiany daty lotu? Nas to właśnie zastanawia, że z dzieckiem jest jedna wielka nie wiadoma i trudno jest przewidzieć czy czasem przed samym wyjazdem nie zachoruję i będzie potrzeba odwołać wyjazd ;-(
        A czy leżaczki dla dzieci w samolocie są ograniczone do jakiś rozmiarów (gdzieś przeczytałem, że do 64 cm ale roczne dziecko na pewno ma więcej cm)?
        Czy Wy roczne dziecko szczepiliście również na WZW A? – bo w kalendarzu szczepień wykonuje się to szczepienie gdy dziecko ma 2 latka.
        Pozdrawiam,
        Mirek

      • Mirku,

        Co do nosidła to jest Lafuma, i sprawdziło się super :) Choć ciut lepsze są Deutery Kids Comfort II i II albo turystyk Vause. Dziecku jest przeiwewnie i może sobie wodę samo pić czy bawić się w nosile. Plus możesz taki wiatraczek przyczepić i bedzie super chłodno. No i jest też daszek chroniący przed słońcem.

        Lecieliśmy Lufą, a bilety dorwaliśmy w promocji dzięki hintowi z lotera, jakoś 5 miesięcy przed odlotem. I ze względu na promocyjną cenę biletu, mieliśmy stałe daty bez możliwości przebukowania. I też się stresowaliśmy czy nam się nie pochoruje przed wyjazdem, ale na szczęście wszystko było ok :)

        Na Perhentians nocowaliśmy w Cozy Chalets :) Choć wszystkie miejsca na wyspie Besar były super :) Unikajcie tylko wyspy Kecil bo tam jest wieczne full moon party ;)

        W pozostałych miejscach nocowaliśmy u ludzi z couchsurfingu, choć w Singa gościliśmy u ludzi z airbnb, tylko, że oni już nie mają swojej oferty na portalu.
        Poszukaj, na pewno coś świetnego się znajdzie.

        Tu masz ten kod na 92 zł na pierwsze bookowanie:
        https://www.airbnb.pl/c/mzielinska?s=8

        A co do kwesti noclegu z dzieckiem, to nigdy się nie spotkaliśmy z problemami na airbnb, choć może to też kwestia tego, że zarówno na couchsurfingu jak i na air właśnie, szukamy zawsze miejsc, w którym już są dzieci, albo do dzieci jest miejsce przystosowane, bo nie bierzemy swoich zabawek, a tak maluch może się nacieszyć cudzymi zabawkami i pobawić z nowymi dziećmi :)

        Też łóżeczka bynajmniej w lufie mają takie, żeby statystyczne dziecko do 2 lat się w nie zmieściło, może nie na pełnym wyproście, ale tak na boczku spokojnie :)

        Co do szczepień to robiliśmy pełen komplet zwykłych co w polsce się robi z rekomendowanymi włącznie, czyli też pneumo, meningo, rota i ospa. Co do wzw to pediatra też zlecił, żeby w razie czego mieć, choć pierwszą dawkę.

        Trzymam kciuki za wspaniały wyjazd :)

      • Keder

        Dziękuję za odpowiedź ;-)
        Jak jak jest z tymi leżaczkami dla dzieci w samolotach – orientujesz się może? Czy może każda linia ma swoje ustalenia?
        No i chcialem podpytac jeszcze o szczepienie WZW A, o kt. pisałem wcześniej ;-)
        Pozdrawiam,
        Mirek

      • Mirek, może każda linia ma swoje wymiary. nie wiem szczerze mówiąc. Na pewno u azjatyckich operatorów łóżeczka są mniejsze ;p Zanim kupisz bilet sprawdź najlepiej na stronie przewoźnika jakie ma wymiary i już :)
        A o szczepieniach opisałam Ci co i jak :) Najlepiej wybierz się do pediatry (ale jakiegoś postępowego, a nie takiego co będzie biadolił, że z dzieckiem w tropiki jedziesz ;p) i on Ci wszystko powie. Bo to w dużej mierze zależy jakie szczepienia dziecko już miało, czy skojarzone, czy zwykłe etc.
        Poza tym Singa i Malezja to naprawdę cywilizowane kraje :) Wykupcie sobie tylko ubezpieczenie podróżne w razie czego (ja zwykle biorę z link4 bo mają najtaniej).

      • Keder

        dzięki ;-)
        Niestety nam jeszcze nie udało się znaleźć dobrego pediatrę ;-) długo zastanawialiśmy się czy szczepić dziecko na pneumokoki i żadem do tej pory lekarz nie potrafił sensownie nam wytłumaczyć dlaczego warto ;-( Myśleliśmy żeby może pójść do punku szczenień przeciw chorobom tropikalnym ale podobno tam też lekarze potrafią zniechęcać do zabierania dzieci w podróż;-(
        Może Wy jesteście z okolic Warszawy i macie namiar na sprawdzonego lekarza;-)
        Pozdrawiam,
        Mirek

      • Keder

        Chciałem zapytać jeszcze jak jest z malarią w Malezji? Wczoraj w necie znalazłem info, że Malezja jest zagrożona malarią;-( Czy braliście leki na malarię/repelenty na owady?

      • Co do lekarza, to fajna jest dr Hanna Kozłowska w Luxmedzie.
        My szczepimy na wszystko jak leci, a szczególnie na menigokoki i rota, bo o zbyt wielu przypadkach śmierci przez te cholerstwa słyszeliśmy. Co do pneumo to samo.

        Malaria w Malezji jest a i owszem – w lasach na Borneo i w głębi dżungli Taman Negara :)
        Ale zakładam, że z maluszkiem do dżungli się nie będziecie się zapuszczać:)
        My na wszelki wypadek mieliśmy mosquitex z deetem, który pryskaliśmy tylko buty i odzież wierzchnią i to tylko przy leśnym trekkingu, bo w miastach totalnie nie było sensu się tym oblewać :) Nawet własną moskitierę zabraliśmy i ani nawet razu jej nie rozłożyliśmy :)

        W pozostałych przypadkach na prawdę jest bezpiecznie. Zresztą dla Francuzów podróż do Polski kojarzy się z totalnym ekstremum, bo przecież u nas jest ospa/bolerioza/kleszcze/odra się zdarza ;p

      • Nitki w drodze

        My lecimy do Malezji co prawda w lutym, ale dwa tygodnie przed ukończeniem przez nasze dziecko roku. Chcieliśmy go zaszczepić na WZW A, ale dziś nasza pediatra oznajmiła, ze dopiero po ukończeniu 12-go miesiąca życia mogą zaszczepić. Co prawda ma sie jeszcźe zorientować, wiec zobaczymy.,,Poza tym, szczepiliśmy 5w1+ rotawirusy+pneumokoki.

      • Keder

        Dzięki za odpowiedź. My byliśmy w zeszłym tygodniu u pediatry poleconej
        przez Monikę (dr Hannę Kozłowską z Luxmedu) i na pytanie o szczepieniach
        na WZW A (i ewentualnie o jeszcze innych niezbędnych podczas podróży
        szczepieniach) i pomyślę wakacji z rocznym dzieckiem do
        Malezji/Singapuru to nas wyśmiała ;-( powiedziała że jak już to
        przynajmniej z 2 latkiem (wtedy szczepi się na WZW A) no i że groźna dla
        dziecka jest odmienna flora bakteryjna. Nie wiem sam czy to u nas wciąż
        problem ze znalezieniem dobrego/rozsądniejszego pediatry ale trochę po
        tej wizycie dostaliśmy stracha ;-(

      • Mirek, sam wiesz jak to jest z lekarzami i w ogóle z podejściem do podróży z dzieckiem w Polsce….Przecież na dżungli nie będziecie z maluchem chodzić, a taki maluszek to i tak głównie je kaszki, słoiczki i dania lekkostrawne typu ryż + owoce/warzywko, więc naprawdę nie ma co się martwić. Plus do picia woda butelkowana i do mycia ząbków też. Cały świat zachodni podróżuje z dzieciakami nawet do “dzikich” krajów jak Papua czy Mozambik i jakoś w takiej Anglii czy Niemczech nie patrzą na takiego rodzica jak na wariata :)

      • Nitki w drodze

        No właśnie.. już nie wiem, czy to jest smutne, czy żenujące, że polscy lekarze tak podchodzą do podróży z dziećmi. Nie wiem, czy świata nie widzieli (choć przy ich zarobkach w to nie wierzę), czy jeżdżą tylko do jakiś full wypasionych hoteli i myślą, że społeczeństwo polskie może jedynie w jakiś lepiankach spać :D Mamy znajomych, którzy od wielu lat na stałe mieszkają w Berlinie. Kiedy koleżanka była w 5 miesiącu ciąży, pojechałą z nami do Wietnamu, a lekarze w Niemczech sami ją namawiali i mówili, że się wyluzuje, odstresuje, pomyśli o czymś innym niż tylko o dziecku. To się nazywa podejście..

      • Keder

        dzięki za słowa otuchy ;-) dajcie znać czy wasz pediatra potwierdziła szczepienia na WZW A po 12 mies.

      • Magda

        No i na razie próby nauki picia z kubka nieudane. Kupiłam dwa – z jednego leci od razu, z drugiego trzeba ssać. Żaden na razie nie został zaakceptowany. A bilety drożeją… a ja nie umiem podjąć decyzji :-( bardzo boję się odwodnienia – że będą upały, a mleka w piersi może np. braknie…

      • Magda,
        nie stresuj się :) Moje małe też się musiały przyzwyczaić do kubka, choć młodsza np. w ogóle nie piła z butelki więc jakoś szybko poszło. Poza tym obie spokojnie z normalnego gwinta czy kubka piły jako niemowlęta :)
        Mleka w piersi na pewno nie zabraknie :) Produkcja działa na zasadzie popytu i podaży, więc im częściej będziesz przystawała do piersi tym więcej będziesz mleka miała, pod warunkiem, że sama będziesz dużo pić :)

        A poza tym jeśli ani kubek, ani zwykła butelka nie dadzą rady, to jeszcze możesz spróbować przecież z normalną butelką ze smoczkiem, albo z tymi butelkami z cypkami dla sportowców albo dzieci (takie małe różowe buteleczki z wodą mineralną) :)

        A poza tym bilety kupujesz zapewne na parę miesięcy na przód, więc za parę m-cy maluszek będzie już o lata świetlne na innym poziomie rozwoju :)))

      • Magda

        Dzięki :-)

        No właśnie bilety kupione a wylot za tydzień. Kiedyś kupiłam, a teraz zastanawiam się, czy nie jest za mała, czy nie za gorąco i czy jednak pomimo kupionych biletów nie zrezygnować…. Może mnie taki Reisefieber ogarnął ;-)

        A taki wiatraczek, jak na zdjęciu, to można gdzieś w Polsce kupić?Wodę dla maluszka gotowałaś,czy dawałaś mineralną?

        Dzięki jeszcze raz za cierpliwość i Twoje rady :-)

        Pozdrawiam
        Magda

      • Nie martw się, na pewno się nie odwodni. Pamiętaj, że w piersiach na początku leci mleko bardzo wodniste, które świetnie gasi pragnienie, dlatego trzeba często przystawiać :)
        Poza tym może właśnie w nowym klimacie maluszek zasmakuje w niekapkach? :) Jeszcze masz opcję ze zwykła butelką przecież :)

        Daje zawsze zwykła butelkową mineralną, tak w PL jak i na wyjazdach. A taki wiatraczek to w każdym lepszym straganie z zabawkami można dostać w całej Azji :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
W co się bawić z rocznym dzieckiem – 17 rozwijających zabaw dla roczniaka

Ostatnio często mnie pytacie w co się bawić z rocznym dzieckiem. Pamiętam, że sama miałam 2 lata temu tę zagwozdkę ;)

Zamknij