RITOWISKO – KONIE, LAS I SIELSKI RELAKS

W brzozowym gaju, na skraju Puszczy Knyszyńskiej, wśród hektarów pól i łąk podjadają soczyście zieloną trawę białe jak śnieg konie kladrubskie.

Najszczęśliwsze konie jakie w życiu widziałam.

Najcięższe konie gorącokrwiste z historią sięgającą czasów Maksymiliana II z XVI w.

Główna linia kladrubów wyginęła podczas II wojny światowej. Została odtworzona w Czechach i do dziś rasa ta jest tam traktowana jako zabytek narodowy.

W Polsce największym hodowcą tych spokojnych i muskularnych koni jest Pan Czarek Moczulski, prowadzący wraz z żoną Ritą, emanujące sielskością i życzliwością gospodarstwo agroturystyczne, której istotą są właśnie konie.

Ritowisko to prawdziwy raj dla dzieci i rodziców pragnących czystego powietrza, natury, masy atrakcji i domowej atmosfery.

Gęsi, kaczki, szczęśliwe kury zielononóżki, ospałe koty, rozbrykane psy, a przede wszystkim bajkowe konie i przemili gospodarze.

Jeśli do tego dodać jeszcze masę atrakcji, które oferuje Ritowisko, to gwarantuję, że nawet przy niepogodzie nie będziecie się nudzić: sauna na łące z zejściem do stawu, zjazdy na linie nad stawem, nauka jazdy konnej na lonży i w puszczy, trawersy przez rzeki, jazdy bryczką, ogniska i biesiadowanie w ogrzewanej kominkiem jadalni, spływy kajakowe, ścianka wspinaczkowa, boisko do siatkówki plażowej i co jeszcze dusza zapragnie :)

Tak wyglądał mój sen o sielskim życiu, który w końcu się ziścił :)

Do Ritowiska wybraliśmy się na Wielkanoc i choć pogoda była mocno w kratkę, dzieciaki ani przez chwilę się nie nudziły.

Już na samym początku, gdy po przyjeździe podeszliśmy do płotku odgradzającego pastwisko od gospodarstwa, stanęliśmy oniemieli gdy nagle wszystkie szesnaście koni, pełnym gracji krokiem zaczęło się do nas zbliżać.

Coś absolutnie magicznego.

Li tym bardziej była zachwycona, bo biały koń to dla niej uosobienie Majesty z jej ukochanej Barbie w krainie kucyków :)

Potem, gdy zaczynało już zmierzchać, mieliśmy okazję pierwszy raz w życiu zobaczyć jak wygląda zaganianie koni do stajni. Z pomocą kudłatej Lessi, wszystkie szesnaście koni zostało sprawnie zagonionych do swoich boksów. I to jak sprawie – każdy koń, absolutnie bez żadnej ludzkiej pomocy wbiegł z dróżki do swojego boksu! Coś niesamowitego.

Kolejne dni przyniosły nam totalny relaks w sielskiej atmosferze. Pomimo chwilowego deszczu i śniegu za oknem. Dziewczynki w zachwycie bawiły się z domowymi kotami i wpatrywały się jak zahipnotyzowane w sześć dopiero co urodzonych szczeniaków rasy jack russel terrier.

Jeśli do tego dodać totalnie domową atmosferę, całodzienne wyżywienie, świeżo uzyskany sok brzozowy, nTV i spacery pomiędzy mżawkami do stajni i na łąkę wśród pasących się koni – to czego chcieć więcej?

Li była zachwycona, że codziennie mogła na dużym koniu spacerować po gospodarstwie i teraz ani myśli wrócić na ujeżdżanie małego kucyka w pobliskiej stadninie.

Zarówno Pan Czarek jak i Pani Rita bardzo dbali o atmosferę wielkanocnego pobytu i czuliśmy się bardziej jak dalsza rodzina niż jak zwykli goście :)


Li sama dzielnie nosiła ogłowie Roxy

Titrit i Fosia były w siódmym niebie
Prawdziwy sok z brzozy własnej roboty
Ścianka wspinaczkowa i boisko do siatki dla spragnionych dodatkowych atrakcji
Sauna z wyjściem prosto do chłodnego stawu


Ritowisko, to pierwsze takie miejsce w Polsce, gdzie przy wyjeździe już zaplanowaliśmy powrót :)  Pan Czarek skutecznie zaszczepił w nas miłość do koni, udzielił pierwszych lekcji, okraszonych zawadiackim żartem i latem wracamy tam znowu :)

Na konne przejażdżki po puszczy i łąkach, spływy kajakowe, ogniska.

Tak sympatycznych i otwartych ludzi coraz rzadziej można spotkać, więc nie czekajcie długo tylko rezerwujcie sobie chociaż dwie noce – gwarantuję, że wyjedziecie równie zauroczeni jak my :)

Przeczytaj poprzedni wpis:
SKACZĄCE JAJKO NA SUROWO BEZ SKORUPKI

  Jak wyglądają u Ciebie przygotowania do świąt? Abstrahując od sprzątania, gotowania i robienia zakupów? Przygotowujecie tradycyjne pisanki z wydmuszek,

Zamknij