Oglądanie bajek, a rozwój dziecka – więcej szkody czy pożytku?

Moja siostra, przedszkolanka, zauważyła, że w ostatnich latach coraz bardziej widać, że kolejne roczniki dzieci są jakby bardziej agresywne, mają trudności z koncentracją i z integracją społeczną. Z mniejszą też chęcią wybierają zabawy z rówieśnikami, a bardziej stawiają na zabawę indywidualną. Są zbyt „przebodźcowane” i przez to nadpobudliwe.

Nie jestem psychologiem, żeby określać dokładne przyczyny takiego trendu, ale nie ulega wątpliwości, że nasze dzieci już od maleńkości są poddane całej masie bodźców, których w naszym dzieciństwie nie było. Choć ostatnio sporo się naczytałam książek o wpływie świata cyfrowego i audiowizualnego na rozwój dzieci i wniosek nasuwa się jeden – ogromny wpływ na zachowanie dzieci, ich rozwój i późniejsze radzenie sobie w życiu, ma ekspozycja na telewizję / plus internet czy gry / i nieodpowiednie w niej treści oraz czas jaki maluchy spędzają przed szklanym ekranem. A nie od dziś wiadomo, że dzieci ubóstwiają wręcz nowe środki przekazu i że 2-latek obsługujący tablet to niestety już żadna nowość.

Wiem, że trzeba iść z postępem technologicznym i społecznym, że teraz każdy non stop siedzi w wirtualnym świecie, ogląda TV już nie tylko na telewizorze, ale też na telefonie, tablecie czy nawet smart watchu. Milion razy na dzień sprawdzamy statusy znajomych na fejsie, insta, twiterze czy snapchacie. Coraz częściej pracujemy zdalnie i choć często możemy pracować z domu, zamiast z biura to dziecko widzi nas przyklejonych do laptopa i maluchowi trudno czasem pojąć co to dokładnie znaczy, że mama czy tata pracuje przed komputerem, skoro rozrywka też jest przed komuputerem i jak tu rozgraniczyć te dwie rzeczy. I dlatego tak bardzo trudno jest wymagać od dziecka odklejenia od szklanego ekranu, skoro my wciąż przed nim sami jesteśmy pracując i klikając czy oglądając…

Przyznajcie się, czy Wy też tak czasem macie, że gdy maluchy pójdą już spać, zamiast razem, każde z Was spędza wieczór osobno przed ekranem komputera czy swoim telefonem? I jak się czujecie po takiej sesji przed monitorem w porównaniu do czasu spędzonego np. na graniu w planszówki, wspólnym gotowaniu czy co tam jeszcze lubicie robić razem.

Ja się czuje mocno otumaniona i po prostu zmęczona…

Albo jak ciężko jest wstać i zrobić cokolwiek konstruktywnego po oglądaniu kilku odcinków ukochanego serialu… czasem jest się jak w transie i tylko chce się oglądać więcej i więcej, akby na nic innego nie miało się siły…. Tak samo czuje się maluch posadzony na kilka godzin przed lecącymi po kolei bajkami tudzież programami dla dzieci.

Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne zaleca, aby dzieci do 2 roku życia w ogóle nie oglądały bajek. Dla przedszkolaka optymalny czas przed bajkami to pół godziny dziennie. Dla 6-latka max godzina.

Powiecie mało. Bajki są przecież takie edukacyjne. Pobudzają wyobraźnię, pomagają dziecku zrozumieć świat i wiele emocji. Dają chwilę wyciszenia i odpoczynku. Ale czy na pewno?

Tak naprawdę im młodsze dziecko, tym trudniej mu odróżnić rzeczywistość od fikcji, bo ma jeszcze mały zasób własnych doświadczeń. Dopiero zaczyna tworzyć swój system wartości i rozumieć emocje. I dlatego właśnie takie maluchy są bardzo podatne na czar telewizji i bajek, nie mówiąc już o manipulacji w reklamach (wkurzają mnie ogólnie reklamy na kanałach dziecięcych, ale już totalnie nie rozumiem, dlaczego algorytm youtuba puszcza reklamy skierowane dla dorosłych w trakcie bajek dla dzieci, w dodatku są one o wiele głośniejsze niż przerwana bajka). Nie ma też tak naprawdę żadnej cenzury jeśli chodzi o konstrukcję czy fabułę bajek i filmów animowanych, to jest totalna wolna amerykanka na zasadzie co się sprzeda, a że dziś niestety w cenie jest to co się błyszczy nowością, dynamiką i skupieniem na sobie samym, to w efekcie powstają rozmaite okropieństwa pod ładnym szyldem „filmów dla dzieci”. Koronnym dowodem na to są promowane wszem i wobec, wg mnie totalnie beznadziejne i absolutnie nieodpowiednie dla dzieci poniżej 12 roku życia Minionki. Jak pisał Krzysztof Włodarczyk w swoim głośnym już poście „Dlaczego nie iść do kina na Minionki” – jest to film, w którym wszyscy bohaterowie są źli i złośliwi. Nie ma w nim ani krztyny dobroci czy pozytywnych wartości….

Psychologowie wskazują zły wpływ nadmiernej ekspozycji na treści telewizyjne i kreskówki na poziom sprawności myślenia abstrakcyjnego i fantazji. Jednym słowem wyobraźnia i kreatywne myślenie ubożeje, bo dziecko nie ma jak ich trenować. Patrząc na ekran nastawione jest tylko na bierne patrzenie i szybkie podążanie za bohaterem. Myślenie jako kreatywny proces jest wyłączane.

Współczesne bajki są wielowątkowe i multiwarstowe. Dostarczają całej masy bodźców słuchowych i wzrokowych. Technologia 3D pozwoliła na maksymalne podkolorowanie całego obrazu i choć jest on niezwykle atrakcyjny dla małego widza, bo wciąż coś się dzieje, co chwilę coś nowego przyciąga uwagę, to mocno obciąża to układ nerwowy, co prowadzi do swoistego „przegrzania”.

Dr Marilyn Wedge, psycholog i terapeuta dziecięcy, na łamach Psychology Today przedstawia wyniki badań, z których jasno wynika, że ekspozycja na szybko zmieniające się treści w bajkach, jak np. w Spongebobie obniża znacznie zdolność małego widza do myślenia logicznego, koncentracji i zapamiętywania. Często też wiele zachowań u dzieci, które obecnie definiujemy jako ADHD ma swoje podłoże właśnie w zbytnim przebodźcowaniu i obciążeniu układu nerwowego i wzrokowego. Doktor Wedge zaleca również, podobnie zresztą jak większość psychologów, aby jeśli już dzieci oglądają bajki przez te pół godzinki, to żeby były to obrazy spokojniejsze, z naturalnym tempem akcji, zbliżonym do normalnego życia. Jak na przykład nasze stare dobre, rysowane kreskówki.

” (…) W konsekwencji nadmiernego obciążenia układu nerwowego, spowodowanego zbyt dużą ilością wrażeń i informacji z TV może dojść do poważnych uszkodzeń tj. zaburzenia koncentracji, trudności w skupieniu uwagi, drażliwość, nadpobudliwość. Spada samoocena dzieci, co w rezultacie przekłada się na szereg trudności w rozwiązywaniu problemów z jakimi się spotykają. Dzieci zatracają umiejętność przewidywania swoich reakcji (…) Na treści oglądane w filmach i bajkach dzieci reagują bardzo żywiołowo i silne wrażenia mają swoje odzwierciedlenie np. w lękach nocnych.”

K. Kołtun, pedagog wczesnoszkolna

 

„Najnowsze badania dowodzą silnego związku między pojawieniem się trudności językowych u dzieci i wczesnym kontaktem z „edukacyjnymi” DVD, filmami animowanymi, kreskówkami czy po prostu telewizorem grającym w tle. Na przykład każda godzina dziennie między 8 a 16 miesiącem życia przekłada się na zubożenie słownictwa rzędu 10%. (…) Ryzyko wzrasta nawet sześciokrotnie, jeśli pierwszy kontakt ze szklanym ekranem nastąpił zanim dziecko skończyło rok.”

„Jednym z pierwszych efektów jaki wywiera telewizja jest drastyczne zmniejszenie ilości i jakości interakcji rodzic-dziecko. Tymczasem to interakcje są kluczowe dla jego rozwoju.”

M. Desmurget „Teleogłupianie”

 

Jakiś czas temu dość głośno było też o badaniu, w którym niespełna roczne dziecko posadzono przed rodowitym Chińczykiem rozmawiającym z nim w języku mandaryńskim. Dziecko to zachowało bardzo dużą zdolność do wychwytywania tonów i rozróżniania dźwięków tego języka. Gdy natomiast tego samego człowieka nagrano i odtworzono filmik przed tym samym maluchem, nie wykazywało ono w ogóle tej zdolności.

Nie jestem totalną antagonistką kreskówek czy filmów animowanych.

Sama do dziś mam w pamięci bajki oglądane na kolanach mamy w sobotnie przedpołudnia (pamiętacie te disneyowskie poranki?), wieczorynki (niedzielne Gumisie..) czy co tygodniowe wypożyczanie filmu animowanego i rodzinne oglądanie po weekendowym obiedzie. Ale uważam, że nie możemy przesadzić i nie traktować telewizji czy bajek z youtuba jako swoistej niańki.

Być może możnaby było powiedzieć, że przecież sami oglądaliśmy bajki i wyrośliśmy na ludzi.

Tak, ale w naszych czasach mieliśmy garstkę bajek, o stałych porach i w dodatku takich bardziej stonowanych, rysowanych bez przejaskrawienia. A teraz na każdym lepszym urządzeniu mamy dostęp do wszelkiej maści bajek i filmów. Telewizja już nie jest jedynym źródłem. Nie ma już tego wyczekiwania do 19 na ukochaną wieczorynkę, bo wiadomo, że wieczorynka może być wcześniej lub później lub trwać parę godzin… I może być zapchajdziurą czasu lub sposobem na odgonienie się od dziecka przy ogarnianiu domu (choć nie rozumiem dlaczego nie skorzystać z pomocy dziecka przy sprzątaniu czy gotowaniu – może będzie dłużej ale za to ile frajdy :)

Reasumując, żeby oglądanie bajek wniosło jak najwięcej dobrego do rozwoju dziecka, warto robić to racjonalnie:

1. WYBÓR BAJKI

Warto weryfikować to co dziecko ogląda (żeby nie oglądało wszystkiego co leci po kolei na kanale dziecięcym, czy co włączy następnego YouTube).

U nas ulubionymi bajkami Li są: Klinika dla Pluszaków, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham (genialne!), Franklin, Stacyjkowo i Pan Robótka.

Tylko ręce zacieram, że młoda nie poddała się temu ogólnemu uwielbieniu do koników Pony, bo wg mnie te koniki są po prostu złośliwe i nie przekazują żadnych sensownych wartości.

2. KONTROLUJMY CZAS

Koniecznie ustalmy ile bajek / czasu może maluszek oglądać w danej chwili. Dzieci lubią przejrzyste zasady. Gdy wspólnie ustalimy, że ogląda tylko dwie bajeczki: np. najpierw Stacyjkowo, a potem Strażaka Sama, to nie będzie protestowało gdy potem wyłączymy TV.

3. WSPÓLNE OGLĄDANIE vs ELEKTRONICZNA NIAŃKA

Zamiast sadzać dziecko samemu przed ekranem, usiądźmy z nim i współkomentujmy to co się dzieje w bajce, nazywajmy trudne emocje etc. Dzięki temu potem mamy też wspólny punkt odniesienia w różnych codziennych sytuacjach

4. RYTUAŁY I ZASADY

Ustalenie czasu i zasad oglądania bajek pomaga też stworzyć swoiste rytuały związane z oglądaniem. U nas jest to czasem 15 minutowa bajka rano lub po południu i wieczorynka o 19 przed wspólną kolacją. W weekendy od czasu do czasu idziemy do biblioteki wypożyczyć jakieś DVD, które oglądamy wspólnie w niedziele po obiedzie :)

5. CZYTAMY NA DOBRANOC

Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko na dobranoc, w łóżku oglądało bajkę. Bez książek do poduszki ani rusz.

6. ERGONOMIA DLA OCZU I KRĘGOSŁUPA

To po prostu absolutna podstawa. Należy zachować odstęp min. 2,5 m od 32″ TV i pół metra od monitora komputera (im ekran większy tym odległość powinna być większa, aby nie niszczyć oczu).

7. AKTYWIZACJA MÓZGU PO BAJKOWEJ SESJI

Po biernym lampieniu się w ekran rozruszajmy się z dzieckiem, wyjdźmy na dwór czy poróbmy coś aktywnego. Niech rozleniwione przed monitorem mięśnie i mózg trochę popracują. Może warto też narysować jakiś kadr z obejrzanej bajki? Albo dorysować ciąg dalszy?

8. JEMY PRZY STOLE, NIE PRZY TV

Choć wydaje się to wygodne, to nie powinno się dawać dziecku jedzenia przed telewizją. Maluch nie kontroluje wtedy ile je i co je, a przede wszystkim nie czerpie radości ze wspólnego posiłku.

Sama kiedyś złapałam się na tym, że zanim nie było dzieci lubiliśmy jeść przy telewizji i przez to traciliśmy te cenne chwile, kiedy mogliśmy być tak naprawdę razem i rozmawiać. Ale wpadłam na świetną książkę „Projekt szczęśliwy dom” G.Rubin, i uzmysłowiłam sobie, że faktycznie, wszystkie rodziny, które znam, a w których wspólne jedzenie chociażby śniadania i kolacji było od zawsze oczywistością, są jakieś takie bardziej ze sobą zżyte. Dla Włochów czy Francuzów jedzenie posiłku przy oglądaniu telewizji to niemal świętokradztwo, więc coś jest na rzeczy ;) I może to też moje subiektywne odczucie, ale od kiedy jemy wspólnie posiłki, bez przeszkadzaczy, dni lepiej się układają i jest jakoś tak harmonijniej :)

9. CZYTAJMY, CZYTAJMY I JESZCZE RAZ CZYTAJMY

Każdy film animowany czy kreskówka ma swoje czytane odpowiedniki, więc skoro dziecko je uwielbia, to o niebo lepiej wyjdzie mu słuchanie czytanych bajek czy samodzielna lektura niż pyłgające obrazy.

 

 

Do poczytania:

teleoglupianie_o_zgubnych_skutkach_ogladania_telewizji_nie_tylko_przez_dzieci_IMAGE1_247596.jpg

 

 

M. Desmurget   Teleogłupianie. O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci) 34,88 zł

 

 

 

IMG1422620254109_42085

 

 

J. Juul Twoje kompetentne dziecko 27,68 zł

Wg mnie absolutny must-have każdego rodzica

 

 

 

projekt_szczesliwy_dom_czyli_jak_nauczylam_sie_sprzatac_polka_po_polce__robic_dobre_uczynki__starac_sie_bardziej_i_wiele_innych_moich_eksperymentow_w_zyciu_codziennym_IMAGE1_284343_7

 

G. Rubin   Projekt szczęśliwy dom 33,76 zł

 

 

 

 

 

wyloguj_sie_do_zycia_IMAGE1_309837_6

 

W. Powers   Wyloguj się do życia 33,76 zł

 

 

 


A jak jest u Was? Długo wasze maluchy siedzą przed bajkami? Co oglądają najczęściej?

Czy oglądają więcej bajek w domu czy może gdy są na wakacjach u babci, dziadka?

  • Karola Mejer

    Ja długo się wzbraniałam przed tv, miałam mieszane uczucia. Ale w końcu doszłam do wniosku, że ważna jest jakość, jeśli dziecko ogląda mądry program to krzywda mu się nie stanie, a raczej nauczy się czegoś. Mój syn ogląda da vinci learning, głównie programy artystyczne, typu artzooka, zręczne pomysły, które potem sam realizuje. Cieszę się, bo zwykle prace manualne go nudziły.

    • Jakość zawsze przede wszystkim. Też wychodzę z takiego założenia. U nas ostatnio spodobała się Lidzi Nela i zwykle o nią prosi na wieczorynkę :)

      • Karola Mejer

        Nie znam tego, ale pewnie to dla młodszych dzieci? To już wypadłam z obiegu ;) Mój syn chodzi już do 3 klasy, a bajki dla takich starszaków to moim zdaniem coś okropnego, przemoc, nieciekawe słownictwo. Tym bardziej się cieszę, ze połknął bakcyla i woli bardziej naukowe i artystyczne programy.

  • Joanna

    Nie wiem jak to się stało, że akurat dzisiaj i akurat na ten post trafiłam, ale jest tak w punkt trafiony jeżeli chodzi o mój dzisiejszy trudny poranek, tzn. moje nerwowe jak zawsze ogarnianie się przed pracą i moja niespełna 3-latka jedząca śniadanie przed bajką na youtubie, a potem nijak odciągnąć dziecka nie można do mycia zębów czy wyjścia do przedszkola… Za każdym razem jak włączam jej tv – i nawet jeżeli jest to absolutnie nieszkodliwa, empatyczna Pszczółka Maja czy nie najgorsza i pełna fajnych obserwacji Peppa, albo pan Robótka czy kucharz duży i mały – to zawsze czuję jakiś wewnętrzny sprzeciw. I mimo że bajki oglądane są u nas aktualnie dwa razy dziennie po ok. pół godziny, to trafiłaś we wszystkie moje bolączki, bo bajka na czas dla mamy na zorganizowanie się, bajka na czas dla mamy na ogarnięcie domu, bajka na czas dla mamy na umycie się, i totalna zgroza, coraz częściej bajka do jedzenia. Naturalnie mam tego absolutną świadomość, ale przeraża mnie jak bardzo często „odpuszczamy” dla świętego spokoju, żeby właśnie np. mieć tę chwilę dla siebie…
    Książek wprawdzie czytamy mnóstwo, nie ma innego wariantu zasypiania niż bajka do poduszki, razem gotujemy, razem sprzątamy, rysujemy, malujemy, robimy gimnastykę i masę innych rzeczy – wszystko niby się zgadza, ale i tak zauważam jak tv dziecko otumania. Zgadzam się w 100% ze wszystkim co napisałaś, moje obserwacje są identyczne. Ja oczywiście, jak wspomniałam wyżej, bardzo pilnuję co dziecko ogląda, dużo bajek oglądamy wspólnie („mamusiu, chodź tu do mnie pomóż mi oglądać tą bajkę”… ;)), ale i tak widzę, jak to wpływa na dziecko. A dziecko mam naprawdę kreatywne, ma fajne pomysły na zabawy, uwielbia zajęcia w kuchni (naszej dużej prawdziwej i swojej nieco mniejszej) i wszelkie prace ręczne, sama wymyśla bajki i piosenki, „czyta” – opowiada sobie i mi książki, a i tak pierwsze o co prosi rano jak wstanie to „włącz mi bajkę”…
    Ja dzisiaj zdecydowanie postanowiłam być przynajmniej konsekwentna przy porannym niewłączaniu tv, a że jeszcze do tego przypadkiem trafiłam na Twój wpis, to chyba już ostatecznie znak, że czas położyć temu kres :) pewnie trochę awanturki będzie, ale do niedawna wystarczające były u nas rano kredki i kolorowanki lub karmienie lalek, więc mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno aby do tego powrócić :) Pozdrawiam Cię serdecznie.
    PS. Czekam właśnie na materiał na tipi i w przyszłym tygodniu już siadam do szycia, bo urodziny za pasem  dam znać jak wyszło

    • Bardzo mi miło, że trafiła mi się kolejna świetna czytelniczka :) Najważniejsze to po prostu zachować zdrowy balans, typu wszystkiego po trochu. U Li w przedszkolu panuje ogromna moda na Psi Patrol. Bajka w sumie bardzo sympatyczna, pieski pomagają i są dla siebie bardzo miłe. Jednak krzycząca grafika, mega szybkie zwroty akcji, głośne okrzyki – to wszystko tak pobudza i wciąga dziecko, że po wyłączeniu bajki jest efekt totalnego szoku, buntu i wylewania emocji. Podobnie działa u nas Stacyjkowo, więc tych dwóch bajek nie oglądamy. Zdecydowanie stawiam na bajki rysunkowe, a ostatnio Li przerzuciła się na Nelę, więc w ogóle jestem zadowolona :)

      • Joanna

        Bardzo dziękuję :) nie zaglądam wprawdzie regularnie ze względu na ciągły niedoczas, ale „złapałaś” we mnie wierną czytelniczkę postem o tipi (jeszcze nie uszyłam… :/) i kolejnymi o domowych pomysłach na zabawę (trafiłam na nie przy okazji realnego już widma bankructwa z powodu ciastoliny ;) A jeżeli chodzi o nasz temat telewizyjny, to okazuje się, że dzieci są dużo mądrzejsze i rozsądniejsze, niż czasami się nam wydaje (i w tym miejscu jako mama się wstydzę), bo wyłączenie porannych bajek z tworzącego się już pomału dziennego rytuału przebiega jak na razie kompletnie bezboleśnie dla wszystkich zainteresowanych stron :)
        PS. A tak w związku z ograniczeniami ;) to czy kojarzysz może jakieś ładne klasyczne bajki dla dzieci w wersji tv (typu Jaś i Małgosia, Czerwony kapturek, Tomcio paluszek tudzież inne królewny i krasnoludki), bo znajduję same przeraźliwe i okropne japońskie wersje, które strach pokazać dziecku, a jest u mojej prawie 3-latki duże zainteresowanie, bo już większość mamy przeczytaną po kilkanaście/dziesiąt razy i byłaby to jakaś odmiana dla Peppy i Pszczółki Mai.

      • Sprawdź Misiowanki, Franklin i Przyjaciele, Bracia Koala, Kot Prot. Moja Li je bardzo lubi :)

  • Wojciech Kucz

    Zobaczcie najczęściej oglądane w USA filmy na YT przez kobiety 25-34. Większość to filmy „dla dzieci”. Pięknie widać wychowanie dzieci przez Youtube: https://www.youtube.com/trendsdashboard#age0=25-34&gen0=female

    • To u nas normalnie też jest Ameryka :D

      Ale z drugiej strony ja zdecydowanie wolę puszczać dziecku konkretną bajkę, w konkretnym wymiarze czasu, bez tryliarda reklam, więc yt jest całkiem przydatny do tego celu. Lub VOD czy nagrywarka w dekoderze:)

  • Patrycja Kulak

    Witam. Bardzo zainteresowal mnie ten post. Chciałabym się zagłębić w problematykę ponieważ mam zamiar pisać pracę licencjacką na temat korzystania z nowych technologii przez dzieci w wieku przedszkolnym. Czy mogłaby mi Pani polecić inne równie interesujące książki czy linki? Z góry dziękuję. Pozdrawiam.
    P.S Wspaniały artykuł, rozsyłam go po rodzinie i znajomych aby ich uswiadomić.

    • Dziękuję :) Proszę napisz maila na kontakt@mamainspiruje.pl, moja siostra ma całą masę materiałów na ten temat, to ci prześlę :)

      • Patrycja Kulak

        Dziękuję serdecznie :)

      • Katarzyna Pańczak

        Witaj, piszę właśnie pracę dyplomową na temat zaburzeń funkcji poznawczych u dzieci, w związku z przebodźcowaniem. Trafiłam na Twój tekst i chętnie go zacytuję, jeśli pozwolisz. Czy możliwe jest, żebyś ze mną także podzieliła się materiałami swojej siostry? Byłabym ogromnie wdzięczna :) Pozdrawiam

      • Bardzo mi miło, śmiało cytuj w swojej pracy.
        A co do materiałów siostry, to napisz proszę na priv: kontakt@mamainspiruje.pl

  • Karolina

    Sklamalabym piszac,ze u Nasze dzieci nie wiedza co to laptop czy telewizor.Na szczescie nie przepadaja ani za jednym ani za drugim!U Nas rzadzi Pinocchio,Wiersze Chotomskiej czy Konopnickiej.Basnie Andersena czy Braci Grimm co wieczor przed spaniem obowiazkowo sa czytane.Ksiazka to podstawa mowila Moja polonistka w szkole podstawowej I tak tez ja uwazam.

  • Marta Brendel

    Zgadzam sie w 100% i podpisuje rekoma i nogami. My nie oglamy tv wogole. Ostatnio moja corka zapytala czy to dziala ;) fakt raz lub dwa razy w tyg. ogladamy 5minutowe bajki typu swinka pepa, ale po angielsku-cala mase ksiazek czytamy…na wszsytko przyjdzie czas-cora ma 3,5 roku :) a zasob slow ogromny :D

    • Nasza Li też właśnie ma 3,5 i normalnie w domu to spokojne bajki rysunkowe na wieczorynkę,a potem w łóżeczku jeszcze z dwie książeczki typu Franklin i przyjaciele :))

  • Bardzo dobry tekst! U nas co prawda Tosia nie ma jeszcze dwóch lat i ogląda bajkę, ale tylko jedną jedyną maksymalnie dwa razy dziennie i jest to według mnie bajka przecudna, bardzo stonowana z przyjemną muzyką i ucząca radzenia sobie z problemami. Mówię tutaj o Sarze i kaczorku, którą to bajkę bardzo polecam :) Ja sama jestem wielką fanką bajek, pamiętam właśnie, tak jak piszesz, te sobotnie poranki z Disneyem i dobranocki, uwielbiałam to! Teraz większość bajek mi się niestety nie podoba, nadal jestem miłośniczką Smerfów, Gumisiów, Reksiów, Krecików i Brygady RR. Nie rozumiem bajek typu Spongebob czy Krowa i kurczak, to są naprawdę bajki dla dzieci?
    Co do wymienionych przez ciebie punktów, karmienie dzieci wgapiających się w telewizor to jakaś plaga, staram się tłumaczyć znajomym, którzy tak robią, że to nie najlepszy pomysł zarówno dla mózgu, jak i dla żołądka ich pociechy, ale też wyznaję zasadę, żeby nikogo nie pouczać, a tylko doradzić. Sama po sobie widzę, że szybciej się najadam, jeśli przy posiłku rozmawiam z rodziną albo słucham radia, zamiast wgapiania się w TV. Czytanie przed spaniem to także moja ulubiona część dnia, Tosia bez tego chyba też by miała problem z zaśnięciem ;) Generalnie książki są do jej dyspozycji o każdej porze dnia i czytamy dużo i chętnie. Nie wiem, czy to dzięki temu, czy też to wynik predyspozycji, ale z ciekawości policzyliśmy z mężem zasób słów małej i wyszło nam że w wieku 17 miesięcy potrafi poprawnie używać i wymawiać ponad 200 słów. Można z nią już całkiem sensownie pogadać.
    Zawsze też oglądamy razem, przy okazji tłumacząc co się dzieje w świecie Sary i kaczorka i widzę, że jest jej to bardzo potrzebne. Ostatnio np. zareagowała płaczem i rozpaczą, kiedy kaczorek we śnie spadł z głowy Sary, gdzie zdarzyło mu się przysnąć. Musieliśmy jej wytłumaczyć, że kaczorek zasnął i za chwilę znów będzie biegał, że nie stała mu się żadna krzywda. Nie mam pojęcia skąd u niej taka reakcja, skąd tak silne emocje jakby wiedziała, że taka scena mogłaby się wiązać ze śmiercią. Gdyby nas przy niej nie było, obawiam się, co by sobie myślała?
    Reasumując, mam nadzieję, że twój tekst pójdzie daleko w świat i polecam zgłosić go w środę do blogowego czwartku na portalu Mądrze Rodzice :3

    • Paulina, no dokładnie właśnie o to chodzi, żeby mądrze pilnować co nasze maluszki oglądają i być przy tym razem z nimi, szczególnie gdy są jeszcze całkiem małe i nie rozumieją wielu rzeczy. A często niestety TV traktowany jest jako elektroniczna niańka albo sposób, żeby dziecko się niby „trochę wyciszyło” bo, że niby „broi” (czytaj – bawi się kreatywnie). A po takim maratonie bajek jest tylko ogłupiałe, przytępione i bardzo drażliwe :(((
      I dziękuję za podpowiedź z Sarą i kaczorkiem :) Może kiedyś na wieczorynkę puszczę zamiast naszego kochanego NAwet nie wiesz jak bardzo Cię kocham :)

  • Podobają mi się Twoje porady,a zwłaszcza zwrócenie uwagi na pkt 8. Nigdy nie mogłem zrozumieć rodzin, które przy każdym posiłku oglądały telewizję. Gdyby było to coś ciekawego, inspirującego dla całej rodziny to jeszcze można byłoby to incydentalnie rozważyć. A zwykle lecą jakieś wiadomości, bo ojciec ciekaw jest co tam wydarzyło się na świecie, albo serial, który ogląda mama. Dziecko najczęściej siedzi, je i nie bardzo wie co z sobą zrobić….Jedzmy razem, bo to dosyć często jedyne chwile w ciągu dnia kiedy naprawdę jesteśmy wszyscy razem w jednym miejscu, kiedy nigdzie się nie śpieszymy i nie odciągamy swojej uwagi na inne obowiązki.

    • No niestety,tv is the king w wielu polskich domach.Niektórzy nawet kolację w Wigilię potrafią jeść przy TV :(
      Tymczasem tak jak piszesz -posiłki to jedyne chwile,w których tak dobrze być razem.To bardzo rodzinę umacnia i procentuje szczególnie potem,gdy dzieci to już nastolatki….

  • Bardzo podoba mi się ten post, koniecznie rodzic powinien mieć pod kontrolą ilość i jakość bajek obejrzanych przez dziecko. Jeśli chodzi o czytanie, to jestem oczywiście za, choć powiem, że u nas długo córka nie chciała takiego „bodźca”, ale warto próbować i w końcu zawsze na wieczór jest czytanie książki przed snem.

    • „Kropla drąży skałę nie siłą lecz ciągłym padaniem” :) Najważniejsza jest właśnie ta jakość tego co dziecko ogląda. W sumie tyczy się to nawet książek do czytania, bo też się jakieś buble totalne potrafią trafić ;p

Przeczytaj poprzedni wpis:
Piękny weekend z dziećmi w Barcelonie – 13 super atrakcji dla maluchów

Wiem, że dopiero co wróciliśmy z wakacji i w ogóle za dużo tego podróżowania dzieciaki mają, ale jednak co mi

Zamknij