Oglądanie bajek, a rozwój dziecka – więcej szkody czy pożytku?

Moja siostra, przedszkolanka, zauważyła, że w ostatnich latach coraz bardziej widać, że kolejne roczniki dzieci są jakby bardziej agresywne, mają trudności z koncentracją i z integracją społeczną. Z mniejszą też chęcią wybierają zabawy z rówieśnikami, a bardziej stawiają na zabawę indywidualną. Są zbyt „przebodźcowane” i przez to nadpobudliwe.

Nie jestem psychologiem, żeby określać dokładne przyczyny takiego trendu, ale nie ulega wątpliwości, że nasze dzieci już od maleńkości są poddane całej masie bodźców, których w naszym dzieciństwie nie było. Choć ostatnio sporo się naczytałam książek o wpływie świata cyfrowego i audiowizualnego na rozwój dzieci i wniosek nasuwa się jeden – ogromny wpływ na zachowanie dzieci, ich rozwój i późniejsze radzenie sobie w życiu, ma ekspozycja na telewizję / plus internet czy gry / i nieodpowiednie w niej treści oraz czas jaki maluchy spędzają przed szklanym ekranem. A nie od dziś wiadomo, że dzieci ubóstwiają wręcz nowe środki przekazu i że 2-latek obsługujący tablet to niestety już żadna nowość.

Wiem, że trzeba iść z postępem technologicznym i społecznym, że teraz każdy non stop siedzi w wirtualnym świecie, ogląda TV już nie tylko na telewizorze, ale też na telefonie, tablecie czy nawet smart watchu. Milion razy na dzień sprawdzamy statusy znajomych na fejsie, insta, twiterze czy snapchacie. Coraz częściej pracujemy zdalnie i choć często możemy pracować z domu, zamiast z biura to dziecko widzi nas przyklejonych do laptopa i maluchowi trudno czasem pojąć co to dokładnie znaczy, że mama czy tata pracuje przed komputerem, skoro rozrywka też jest przed komuputerem i jak tu rozgraniczyć te dwie rzeczy. I dlatego tak bardzo trudno jest wymagać od dziecka odklejenia od szklanego ekranu, skoro my wciąż przed nim sami jesteśmy pracując i klikając czy oglądając…

Przyznajcie się, czy Wy też tak czasem macie, że gdy maluchy pójdą już spać, zamiast razem, każde z Was spędza wieczór osobno przed ekranem komputera czy swoim telefonem? I jak się czujecie po takiej sesji przed monitorem w porównaniu do czasu spędzonego np. na graniu w planszówki, wspólnym gotowaniu czy co tam jeszcze lubicie robić razem.

Ja się czuje mocno otumaniona i po prostu zmęczona…

Albo jak ciężko jest wstać i zrobić cokolwiek konstruktywnego po oglądaniu kilku odcinków ukochanego serialu… czasem jest się jak w transie i tylko chce się oglądać więcej i więcej, akby na nic innego nie miało się siły…. Tak samo czuje się maluch posadzony na kilka godzin przed lecącymi po kolei bajkami tudzież programami dla dzieci.

Amerykańskie Towarzystwo Pediatryczne zaleca, aby dzieci do 2 roku życia w ogóle nie oglądały bajek. Dla przedszkolaka optymalny czas przed bajkami to pół godziny dziennie. Dla 6-latka max godzina.

Powiecie mało. Bajki są przecież takie edukacyjne. Pobudzają wyobraźnię, pomagają dziecku zrozumieć świat i wiele emocji. Dają chwilę wyciszenia i odpoczynku. Ale czy na pewno?

Tak naprawdę im młodsze dziecko, tym trudniej mu odróżnić rzeczywistość od fikcji, bo ma jeszcze mały zasób własnych doświadczeń. Dopiero zaczyna tworzyć swój system wartości i rozumieć emocje. I dlatego właśnie takie maluchy są bardzo podatne na czar telewizji i bajek, nie mówiąc już o manipulacji w reklamach (wkurzają mnie ogólnie reklamy na kanałach dziecięcych, ale już totalnie nie rozumiem, dlaczego algorytm youtuba puszcza reklamy skierowane dla dorosłych w trakcie bajek dla dzieci, w dodatku są one o wiele głośniejsze niż przerwana bajka). Nie ma też tak naprawdę żadnej cenzury jeśli chodzi o konstrukcję czy fabułę bajek i filmów animowanych, to jest totalna wolna amerykanka na zasadzie co się sprzeda, a że dziś niestety w cenie jest to co się błyszczy nowością, dynamiką i skupieniem na sobie samym, to w efekcie powstają rozmaite okropieństwa pod ładnym szyldem „filmów dla dzieci”. Koronnym dowodem na to są promowane wszem i wobec, wg mnie totalnie beznadziejne i absolutnie nieodpowiednie dla dzieci poniżej 12 roku życia Minionki. Jak pisał Krzysztof Włodarczyk w swoim głośnym już poście „Dlaczego nie iść do kina na Minionki” – jest to film, w którym wszyscy bohaterowie są źli i złośliwi. Nie ma w nim ani krztyny dobroci czy pozytywnych wartości….

Psychologowie wskazują zły wpływ nadmiernej ekspozycji na treści telewizyjne i kreskówki na poziom sprawności myślenia abstrakcyjnego i fantazji. Jednym słowem wyobraźnia i kreatywne myślenie ubożeje, bo dziecko nie ma jak ich trenować. Patrząc na ekran nastawione jest tylko na bierne patrzenie i szybkie podążanie za bohaterem. Myślenie jako kreatywny proces jest wyłączane.

Współczesne bajki są wielowątkowe i multiwarstowe. Dostarczają całej masy bodźców słuchowych i wzrokowych. Technologia 3D pozwoliła na maksymalne podkolorowanie całego obrazu i choć jest on niezwykle atrakcyjny dla małego widza, bo wciąż coś się dzieje, co chwilę coś nowego przyciąga uwagę, to mocno obciąża to układ nerwowy, co prowadzi do swoistego „przegrzania”.

Dr Marilyn Wedge, psycholog i terapeuta dziecięcy, na łamach Psychology Today przedstawia wyniki badań, z których jasno wynika, że ekspozycja na szybko zmieniające się treści w bajkach, jak np. w Spongebobie obniża znacznie zdolność małego widza do myślenia logicznego, koncentracji i zapamiętywania. Często też wiele zachowań u dzieci, które obecnie definiujemy jako ADHD ma swoje podłoże właśnie w zbytnim przebodźcowaniu i obciążeniu układu nerwowego i wzrokowego. Doktor Wedge zaleca również, podobnie zresztą jak większość psychologów, aby jeśli już dzieci oglądają bajki przez te pół godzinki, to żeby były to obrazy spokojniejsze, z naturalnym tempem akcji, zbliżonym do normalnego życia. Jak na przykład nasze stare dobre, rysowane kreskówki.

” (…) W konsekwencji nadmiernego obciążenia układu nerwowego, spowodowanego zbyt dużą ilością wrażeń i informacji z TV może dojść do poważnych uszkodzeń tj. zaburzenia koncentracji, trudności w skupieniu uwagi, drażliwość, nadpobudliwość. Spada samoocena dzieci, co w rezultacie przekłada się na szereg trudności w rozwiązywaniu problemów z jakimi się spotykają. Dzieci zatracają umiejętność przewidywania swoich reakcji (…) Na treści oglądane w filmach i bajkach dzieci reagują bardzo żywiołowo i silne wrażenia mają swoje odzwierciedlenie np. w lękach nocnych.”

K. Kołtun, pedagog wczesnoszkolna

 

„Najnowsze badania dowodzą silnego związku między pojawieniem się trudności językowych u dzieci i wczesnym kontaktem z „edukacyjnymi” DVD, filmami animowanymi, kreskówkami czy po prostu telewizorem grającym w tle. Na przykład każda godzina dziennie między 8 a 16 miesiącem życia przekłada się na zubożenie słownictwa rzędu 10%. (…) Ryzyko wzrasta nawet sześciokrotnie, jeśli pierwszy kontakt ze szklanym ekranem nastąpił zanim dziecko skończyło rok.”

„Jednym z pierwszych efektów jaki wywiera telewizja jest drastyczne zmniejszenie ilości i jakości interakcji rodzic-dziecko. Tymczasem to interakcje są kluczowe dla jego rozwoju.”

M. Desmurget „Teleogłupianie”

 

Jakiś czas temu dość głośno było też o badaniu, w którym niespełna roczne dziecko posadzono przed rodowitym Chińczykiem rozmawiającym z nim w języku mandaryńskim. Dziecko to zachowało bardzo dużą zdolność do wychwytywania tonów i rozróżniania dźwięków tego języka. Gdy natomiast tego samego człowieka nagrano i odtworzono filmik przed tym samym maluchem, nie wykazywało ono w ogóle tej zdolności.

Nie jestem totalną antagonistką kreskówek czy filmów animowanych.

Sama do dziś mam w pamięci bajki oglądane na kolanach mamy w sobotnie przedpołudnia (pamiętacie te disneyowskie poranki?), wieczorynki (niedzielne Gumisie..) czy co tygodniowe wypożyczanie filmu animowanego i rodzinne oglądanie po weekendowym obiedzie. Ale uważam, że nie możemy przesadzić i nie traktować telewizji czy bajek z youtuba jako swoistej niańki.

Być może możnaby było powiedzieć, że przecież sami oglądaliśmy bajki i wyrośliśmy na ludzi.

Tak, ale w naszych czasach mieliśmy garstkę bajek, o stałych porach i w dodatku takich bardziej stonowanych, rysowanych bez przejaskrawienia. A teraz na każdym lepszym urządzeniu mamy dostęp do wszelkiej maści bajek i filmów. Telewizja już nie jest jedynym źródłem. Nie ma już tego wyczekiwania do 19 na ukochaną wieczorynkę, bo wiadomo, że wieczorynka może być wcześniej lub później lub trwać parę godzin… I może być zapchajdziurą czasu lub sposobem na odgonienie się od dziecka przy ogarnianiu domu (choć nie rozumiem dlaczego nie skorzystać z pomocy dziecka przy sprzątaniu czy gotowaniu – może będzie dłużej ale za to ile frajdy :)

Reasumując, żeby oglądanie bajek wniosło jak najwięcej dobrego do rozwoju dziecka, warto robić to racjonalnie:

1. WYBÓR BAJKI

Warto weryfikować to co dziecko ogląda (żeby nie oglądało wszystkiego co leci po kolei na kanale dziecięcym, czy co włączy następnego YouTube).

U nas ulubionymi bajkami Li są: Klinika dla Pluszaków, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham (genialne!), Franklin, Stacyjkowo i Pan Robótka.

Tylko ręce zacieram, że młoda nie poddała się temu ogólnemu uwielbieniu do koników Pony, bo wg mnie te koniki są po prostu złośliwe i nie przekazują żadnych sensownych wartości.

2. KONTROLUJMY CZAS

Koniecznie ustalmy ile bajek / czasu może maluszek oglądać w danej chwili. Dzieci lubią przejrzyste zasady. Gdy wspólnie ustalimy, że ogląda tylko dwie bajeczki: np. najpierw Stacyjkowo, a potem Strażaka Sama, to nie będzie protestowało gdy potem wyłączymy TV.

3. WSPÓLNE OGLĄDANIE vs ELEKTRONICZNA NIAŃKA

Zamiast sadzać dziecko samemu przed ekranem, usiądźmy z nim i współkomentujmy to co się dzieje w bajce, nazywajmy trudne emocje etc. Dzięki temu potem mamy też wspólny punkt odniesienia w różnych codziennych sytuacjach

4. RYTUAŁY I ZASADY

Ustalenie czasu i zasad oglądania bajek pomaga też stworzyć swoiste rytuały związane z oglądaniem. U nas jest to czasem 15 minutowa bajka rano lub po południu i wieczorynka o 19 przed wspólną kolacją. W weekendy od czasu do czasu idziemy do biblioteki wypożyczyć jakieś DVD, które oglądamy wspólnie w niedziele po obiedzie :)

5. CZYTAMY NA DOBRANOC

Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko na dobranoc, w łóżku oglądało bajkę. Bez książek do poduszki ani rusz.

6. ERGONOMIA DLA OCZU I KRĘGOSŁUPA

To po prostu absolutna podstawa. Należy zachować odstęp min. 2,5 m od 32″ TV i pół metra od monitora komputera (im ekran większy tym odległość powinna być większa, aby nie niszczyć oczu).

7. AKTYWIZACJA MÓZGU PO BAJKOWEJ SESJI

Po biernym lampieniu się w ekran rozruszajmy się z dzieckiem, wyjdźmy na dwór czy poróbmy coś aktywnego. Niech rozleniwione przed monitorem mięśnie i mózg trochę popracują. Może warto też narysować jakiś kadr z obejrzanej bajki? Albo dorysować ciąg dalszy?

8. JEMY PRZY STOLE, NIE PRZY TV

Choć wydaje się to wygodne, to nie powinno się dawać dziecku jedzenia przed telewizją. Maluch nie kontroluje wtedy ile je i co je, a przede wszystkim nie czerpie radości ze wspólnego posiłku.

Sama kiedyś złapałam się na tym, że zanim nie było dzieci lubiliśmy jeść przy telewizji i przez to traciliśmy te cenne chwile, kiedy mogliśmy być tak naprawdę razem i rozmawiać. Ale wpadłam na świetną książkę „Projekt szczęśliwy dom” G.Rubin, i uzmysłowiłam sobie, że faktycznie, wszystkie rodziny, które znam, a w których wspólne jedzenie chociażby śniadania i kolacji było od zawsze oczywistością, są jakieś takie bardziej ze sobą zżyte. Dla Włochów czy Francuzów jedzenie posiłku przy oglądaniu telewizji to niemal świętokradztwo, więc coś jest na rzeczy ;) I może to też moje subiektywne odczucie, ale od kiedy jemy wspólnie posiłki, bez przeszkadzaczy, dni lepiej się układają i jest jakoś tak harmonijniej :)

9. CZYTAJMY, CZYTAJMY I JESZCZE RAZ CZYTAJMY

Każdy film animowany czy kreskówka ma swoje czytane odpowiedniki, więc skoro dziecko je uwielbia, to o niebo lepiej wyjdzie mu słuchanie czytanych bajek czy samodzielna lektura niż pyłgające obrazy.

 

 

Do poczytania:

teleoglupianie_o_zgubnych_skutkach_ogladania_telewizji_nie_tylko_przez_dzieci_IMAGE1_247596.jpg

 

 

M. Desmurget   Teleogłupianie. O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci) 34,88 zł

 

 

 

IMG1422620254109_42085

 

 

J. Juul Twoje kompetentne dziecko 27,68 zł

Wg mnie absolutny must-have każdego rodzica

 

 

 

projekt_szczesliwy_dom_czyli_jak_nauczylam_sie_sprzatac_polka_po_polce__robic_dobre_uczynki__starac_sie_bardziej_i_wiele_innych_moich_eksperymentow_w_zyciu_codziennym_IMAGE1_284343_7

 

G. Rubin   Projekt szczęśliwy dom 33,76 zł

 

 

 

 

 

wyloguj_sie_do_zycia_IMAGE1_309837_6

 

W. Powers   Wyloguj się do życia 33,76 zł

 

 

 


A jak jest u Was? Długo wasze maluchy siedzą przed bajkami? Co oglądają najczęściej?

Czy oglądają więcej bajek w domu czy może gdy są na wakacjach u babci, dziadka?